|
"Ewolucja oznacza
rozwój"
Wywiad z
zespołem Wickeda przeprowadziła Katarzyna Deda (dnia 08.05.09 r. przy okazji
występu zespołu na Maj Music Festival w Katowicach).
Co właściwie oznacza Wickeda?
Erol: Nazwa pochodzi od
angielskiego słowa „wicked” (nikczemny – przyp. red.) z „a” na końcu. Ot, cała
historia nazwy zespołu.
Czy zatem
jesteście nikczemnikami?
Erol: (Śmiech) Nie.
Jesteście w
Polsce nie po raz pierwszy. Dwa lata temu graliście na festiwalu we Wrocławiu.
Jak Wam się podoba w Polsce? Jak Was przyjmuje polska publiczność?
Erol: Festiwal zrobił na
nas bardzo dobre wrażenie. Niestety dopiero 3 razy zagraliśmy w Polsce. Drugi
raz zagraliśmy w klubie i też było świetnie. I wreszcie na Maj Music Festival w
Katowicach. Byliśmy bardzo zadowoleni z koncertów i sądzę, że polskiej
publiczności też się spodobaliśmy.
Czy wiecie
ilu macie fanów w Polsce?
Erol: Nie wiem. A Ty
wiesz? Mamy tutaj jakichś fanów?
Mnie i moich
przyjaciół z pewnością.
Erol: Naprawdę? O,
fajnie jest się dowiedzieć, że tak daleko od Bułgarii mamy fanów. I mam
nadzieję, że wszyscy będą na koncercie i będą się świetnie bawić.
Znacie jakiś
polski zespół, lub w ogóle polską muzykę?
Erol: Paprika Korps.
Vlado: Ja znam taki stary, polski zespół No To Co.
Chcielibyście
wziąć udział w jakimś międzynarodowym projekcie muzycznym, np. z polskim
zespołem?
Erol: Oczywiście. Bardzo
chętnie wzięlibyśmy udział w czymś takim.
Kiedy ukaże
się Wasza następna płyta? Możemy się jej spodziewać również w Polsce?
Erol: Cały czas nad nim
pracujemy. Mamy już trzy, cztery nowe kawałki i mam nadzieję, że do końca roku
będzie gotowy cały album. Ale czeka nas sporo pracy. Czy będzie dostępny w
Polsce? Na pewno będzie można go kupić przez internet.
Vlado: Właśnie wydaliśmy singiel, który będzie promował płytę. I oby słuchaczom
się podobał.
Jaki będzie
nosić tytuł?
Erol: Roboczy tytuł
albumu to Ewolucja. Ponieważ nasza pierwsza płyta nosiła nazwę Rewolucja, więc
teraz tak jakby wracamy do korzeni.
Rosen: Ewolucja jednocześnie oznacza rozwój.
Czy nastąpi
jakaś zmiana stylu?
Erol: Nie jesteśmy
zespołem, który zamyka się w ramach jednego tylko stylu. Określają nas jako ska,
ale w rzeczywistości to raczej crossover ska, ponieważ są elementy punka, rocka,
reggae, hip hopu. Tak więc jeszcze nie wiemy. Na razie album wydaje się bardziej
melodyjny i taneczny od naszych ostatnich dwóch albumów.
Bierzecie
udział w licznych festiwalach w Bułgarii i za granicą. Większość Waszych tekstów
jest po bułgarsku. Czy to stanowi barierę dla zagranicznej publiczności?
Erol: Nie. Uważam, że
ludzie bawią się wszędzie tam, gdzie gramy, niezależnie od języka. Może jest to
zasługą rytmiczności, bo rytm jest najważniejszy. Zapytaliśmy kiedyś właściciela
pewnego klubu w Niemczech, czy język ma znaczenie. Odpowiedział: „Nie. Ważny
jest rytm. Jeśli ludzie tańczą i się bawią, reszta nie ma znaczenia.” Język bywa
przeszkodą, jednak muzyka ma uniwersalny język.
Skąd
czerpiecie inspirację dla Waszych tekstów?
Erol: Życie wokół nas.
To, co się przytrafia nam, naszym przyjaciołom, ludziom, których znamy, ludziom
z naszego pokolenia. Opisujemy życie takim, jakie jest i poprzez to wyrażamy
siebie. Życie. Życie jest inspiracją dla naszej twórczości.
W waszych
tekstach często pojawia się temat rewolucji i buntu (utwory: „Niech żyje
rewolucja”, „Ernesto Che Guevara”, „Nazwałem się buntownikiem”). Czym, według
Was, jest rewolucja?
Erol: Rewolucję
rozpatrujemy poprzez pryzmat pojedynczego człowieka. W życiu mają miejsce
przemiany i najlepiej, jeżeli człowiek robi rewolucję w swoim życiu. To znaczy
cały czas się zmienia, rozwija. Sprzeciwiamy się tej zastałej rzeczywistości:
ludziom gapiącym się w telewizor, chodzącym do pracy, bez zainteresowań, pasji.
Takie jest znaczenie naszej rewolucji, która jest symbolem rozwoju człowieka.
Czy
myśleliście kiedyś o tym, że pewnego dnia staniecie się sławni i że tak rozwinie
się Wasza kariera?
Erol: Gdy byliśmy
młodzi, to może i o tym marzyliśmy. Teraz jedynym naszym pragnieniem jest
możliwość zajmowania się tym, co lubimy. Dopóki będziemy grać, będziemy
szczęśliwi.
Co takiego
przyciągającego jest z Waszych instrumentach, że ciągle Wam je kradną?
Erol: (Śmiech) Nie wiem.
Moim zdaniem mamy pecha. Ktoś rzuca na nas czary (śmiech). Naprawdę nie wiem.
Już dwa razy skradziono nam busa z instrumentami. Ale to się może zdarzyć
wszędzie, każdemu, więc nie robimy z tego tragedii.
Co bylibyście
w stanie zrobić, żeby zyskać jak największą publiczność? Jak moglibyście się
poświęcić?
Vlado: Nie możemy nic
zrobić. Po prostu gramy swoją muzykę i dajemy ludziom to, co wychodzi prosto z
naszych serc i co nam w duszy gra. I ludziom się to podoba. Widzą, że muzyka
sprawia nam przyjemność.
Uważacie, że
Eurowizja to odpowiednie miejsce dla Wickedy? Uczestniczyliście w bułgarskich
kwalifikacjach, ale nie dostaliście się do międzynarodowego półfinału.
Erol: Mieliśmy wtedy
nową piosenkę i po prostu chcieliśmy ją wypróbować. Faktycznie to było trochę
zakręcone. To był taki poboczny projekt. Chcieliśmy sprawdzić, zobaczyć, czym
jest Eurowizja. Ale wcale nie byliśmy rozczarowani tym, że się nie dostaliśmy.
Nie, nie uważam, że to jest odpowiednie miejsce dla zespołu takiego, jak my.
Czy łatwo się
wymyśla przeboje Wickedy? Jesteście w stanie przewidzieć, która piosenka stanie
się hitem?
Erol: To najtrudniejsze,
bo nawet naszych największych hitów (w Bułgarii – przyp. red.) nie pisaliśmy z
zamysłem, by stały się przebojami. Nawet często się zastanawialiśmy, jak doszło
do tego, że stały się tak popularne. To zwykły przypadek. Po prostu tworzymy
nasze utwory tak, jak je czujemy, rozumiemy i jak nam się podoba. Ale nie mamy
wpływu na to, co dzieje się później. Nie wiemy, według jakich reguł kręci się
show-biznes. My robimy tylko to, co lubimy najbardziej.
Na scenie
jesteście bardzo energiczni. Czy w życiu prywatnym również? Nie czujecie się
przemęczeni?
Erol: Nie uważam,
żebyśmy w życiu prywatnym byli aż tak żywiołowi, jak na scenie. Jesteśmy
spokojnymi, łagodnymi ludźmi. Po prostu zachowujemy energię na scenę i
ewentualnie na jakieś afterparty (śmiech).
Dziękuję
bardzo za rozmowę. Życzę wielu sukcesów i zapraszam ponownie do Polski!
_____________________________________________
Wickeda jest
bułgarskim zespołem, tworzącym na pograniczu muzyki ska, reggae, funk i etno.
Wszystko to stanowi energetyczną taneczną mieszankę. Zespół wyraźnie wpłynął na
kształt bułgarskiej sceny muzycznej. Pierwszy album Wickedy wydany w 1999 roku
sprzedał się w 30 tysiącach egzemplarzy, po nim nastąpiły następne 3 płyty
entuzjastycznie przyjęte zarówno przez słuchaczy jak i bułgarskie media. Zespół
koncertował w na licznych europejskich festiwalach, a także w USA Węgry (Sziget
Festival), Macedonia (Taksirat Festival), Chorwacja (Ska-/Reggae-/Dub-Festival),
Grecja (Agrinio Festival) oraz Niemcy (Fusion, Rockxplosion, StadtFestival,
Waltroper Parkfest) Melkweg (Amsterdam), Kulturbrauerei (Berlin), Flèche d'or (Paris),
Ostróda Reggae Festiwal (2007), Maj Music Festival (2009) i wiele więcej.W 2002
roku zespół wystąpił jako support na koncercie Manu Chao.
Źródło:
http://www.majmusic.pl/program.html
Dyskografia:
Revolucija (1999)
Zatova, zashtoto (2000)
Do tuk... (2001)
Osaznay se klasovo (2003)
1618 (2004)
Skład zespołu:
Erol Ibrahimov – vocal, bass
Rosen Grigorov – guitar
Vlado Georgiev – drums
Yasen Obretenov – keyboards
www.myspace.com/wickedabg
www.wickeda.net
|