START
Nowości na stronie
Reggae newsy
MUZYKA
Reggae w Polsce
Reggae na świecie
Recenzje
Koncerty
Fotorelacje
RASTA i REGGAE
Reggae i  Rastafarianizm
Dready
Jamajka
Bębny
Czytelnia
Reggae słownik
Rasta foto
BOB MARLEY
Życie i twórczość
Dyskografia
Teksty piosenek
Wywiad
Galeria foto
INNE
Download
Forum
Czat
Rasta Rodzina
Księga Gości
Linki
Autorzy RRR

 

Copyright: PiotRAS

 

"Gramy swoje"

Z Marcinem Suchym (Sushim) z zespołu TABU rozmawia Jakub Kafel (Qba).

Istniejecie jako Tabu od 4 lat, debiutancka płyta ma dopiero rok, a mimo tego jesteście jednym z najbardziej popularnych zespołów grających reggae w naszym kraju. Potwierdził to plebiscyt magazynu Free Colours, gdzie w dwóch kategoriach zajęliście pierwsze miejsca (polska muzyczna nadzieja, polski debiut płytowy dop. autora). Jaka jest recepta na taki sukces?
Takie nieskromne trochę pytanie, ale odpowiedź będzie skromna. Nie mamy praktycznie żadnej recepty, gramy swoje. Gramy to, co nas cieszy i wydaje mi się, że to może być receptą na sukces, żeby atmosfera w zespole była dobra, bo u nas jest naprawdę fajnie, wkładamy w muzykę całe nasze serca i wtedy to podoba się też ludziom. Nie zakładaliśmy, że będziemy jakimś super znanym zespołem, ta muzyka przede wszystkim podobała się nam, a ludzie zaczęli pozytywnie to odbierać i chwała im za to, bo dodaje nam to sił.

Dlaczego akurat reggae?
Kto słucha reggae, wie dlaczego (śmiech). Tak na poważnie, to tak jakoś zaczęło się od reggae. Ja z Rafałem (Rafał Karwot, wokalista Tabu – dop. autora) zaczęliśmy słuchać tej muzyki, pojechaliśmy na kilka festiwali i spodobało nam się bardzo. Dla mnie to jest pierwszy zespół, dla Rafała również, część ekipy już grała w bluesowych czy rockowych kapelach. W końcu się znaleźliśmy i myślę, że to, co gramy całkiem fajnie nam wychodzi. Wiadomo, że ważne żeby ludziom się podobało, bo o to tu najbardziej chodzi.

Czy można sprecyzować, co konkretnie gracie, czy jest to mieszanka styli?
Ja myślę, że mieszanka. Nasza pierwsza płyta była mieszanką i to, co teraz gramy to jest takie próbowanie, w czym się czujemy dobrze, co każdy z nas potrafi, oczywiście cały czas się inspirujemy i nie wiadomo, co wyjdzie z tego dalej.

Dwa tygodnie temu występ przed bardzo dużą publicznością na festiwalu w Ostródzie, dzisiaj koncert w małym Brzozowie. Gdzie gra się lepiej?
W Ostródzie graliśmy o całkiem innej porze i publika była zupełnie inna, stricte-reggae ludzie, ale ja lubię takie koncerty jak tutaj, ponieważ ludzie po koncercie przychodzą, dziękują, mówią, że im się koncert bardzo podobał. Dodaje mi to sił. Na przykład dzisiaj była bardzo dobra relacja między nami, a publiką, zwłaszcza w drugiej części koncertu, aczkolwiek Ostróda w tym roku też całkiem fajnie wyszła, tym bardziej cieszymy się, że zagraliśmy na dużej scenie, bo jest w Polsce dużo zespołów grających dobre reggae jest to jakieś wyróżnienie dla nas.

Czy jest jakieś miasto, w którym gra Ci się szczególnie dobrze?
Na pewno najlepiej nam się gra u siebie. My organizujemy festiwal u siebie ("Najcieplejsze Miejsce Na Ziemi" – dop. autora) i tam ludzie znają naszą muzykę najlepiej, praktycznie to my rozpropagowaliśmy reggae w tym regionie. Tam ta energia jest niesamowita.

Podczas koncertów można usłyszeć utwory spoza debiutanckiej płyty. Kiedy możemy spodziewać się nowego wydawnictwa?
Planujemy wydać nową płytę na wiosnę. Od października nie gramy już w ogóle koncertów, chcemy się skupić nad nagrywaniem nowego materiału, mamy już wybranych producentów. Coś w naszych głowach siedzi, nowe utwory są, ale co z tego wyjdzie – zobaczymy.

Koncertowaliście także po za granicami naszego kraju. Czy jesteście przyjmowani za granicą równie dobrze jak w Polsce?
W Czechach i na Słowacji bardzo pozytywnie jesteśmy przyjmowani, tym bardziej, że gramy tam dużo koncertów. Reggae w tych krajach coraz bardziej się rozkręca. Graliśmy również w Anglii. Wiadomo, tam jest inaczej, ale mimo to ludzie bardzo dobrze nas przyjęli. Staramy się teraz pisać coraz więcej tekstów po polsku, dlatego myślę, że na pewno lepszy odbiór będzie tutaj, w Polsce, ale jak pojedziemy gdzieś za granicę to mam nadzieję, że tam też ludzie poczują pozytywną energię.

Jakie polskie zespoły grające reggae cenisz najbardziej?
Szczególnie lubię Paraliż Band, ponieważ grają naprawdę dobry roots, który mało komu wychodzi w naszym kraju tak jak im. Oprócz tego cenię osobistości i riddim bandy, np. bardzo lubię riddim band Natural Dread Killaz, chłopaki dobrze grają… Lubię też Dubska. A jeśli chodzi chodzi o ska, to moim zdaniem Etna i Cała Góra Barwinków najlepiej reprezentują ten rodzaj muzyki. Vavamuffin – wiadomo, niesamowita energia na scenie, ale mój ulubiony jest Paraliż Band.

Czy sądzisz, że reggae w naszym kraju może wybić się ponad inne gatunki? Wciąż mało jest tej muzyki w mediach…
Myślę, że przyjdzie, a właściwie już praktycznie przyszedł taki czas. Wiadomo, bardziej przebija się dancehall i ragga, bo to takie, jak to mówią, bardziej komercyjne odmiany - chociaż nie lubię tego słowa. Wierzę jednak, że kiedyś przyjdzie jeszcze lepszy czas dla reggae w naszym kraju.

I na zakończenie: jak zachęciłbyś czytelników serwisu RRR do przychodzenia na koncerty Tabu?
To ja zaproszę już na przyszły rok, bo jak mówiłem, od października do wiosny mamy przerwę w koncertowaniu. Spodziewajcie się dawki nowych, pozytywnych brzmień. Sami nie wiemy jak nam to wyjdzie i czy w ogóle zdążymy z wydaniem tej płyty do wiosny, chociaż bardzo byśmy chcieli. Zapraszam wszystkich serdecznie na koncerty i mam nadzieję, że miło was zaskoczymy.

Dziękuję za rozmowę.
Ja również dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników.
____________________________________________________

Rozmowa została przeprowadzona 2 września 2007 roku w Brzozowie.