|
|
|
|
|
START
Copyright: PiotRAS
|
„ Powracam jako performer” ROZMOWA ZE SŁAWOMIREM GOŁASZEWSKIM cz. 1.
Sławomir Gołaszewski. Filozof, poeta, kompozytor, muzyk, dziennikarz. Propagator kultury alternatywnej w Polsce. Autor książki „Reggae-Rastafari”, tekstów naukowych i publicystycznych, ostatni z dyrektorów legendarnego fan-zinu „Non-Stop”, reporter „Czwartego Wymiaru” i „Wegetariańskiego Świata”, twórca projektu muzycznego Maxidap. W Polskim Radiu prowadził program "Pieśni wędrowców" traktujący o reggae i rastafarianiźmie. Studiował w Warszawie, Amsterdamie, Krakowie. Pracował w Instytucie Aktora - Teatrze Laboratorium we Wrocławiu, Drugim Studio Wrocławskim i w Centrum Animacji Kultury w Warszawie. Prowadził Pracownię Etnozofii przy Instytucie Przemiany Czasu w Przestrzeń w Wolimierzu, kierując jej działem sondaży i analiz. W latach 80-tych i na początku lat 90-tych jego nazwisko znali wszyscy, którzy choć trochę interesowali się muzyką rodem z Jamajki. Dwudziestominutowa audycja jego autorstwa przyciągała przed radioodbiornik jak magnes. Potem nastała cisza.
Ciekawe, czym dziś zajmuje się niegdysiejszy reggae-autorytet? To pytanie zadawałem sobie od dawna, aż pewnego dnia zadzwonił telefon. W słuchawce znajomy głos: Dzieńdobry, Gołaszewski mówi... szukam Piotra... Kilka miesięcy po tej rozmowie udzielił nam wywiadu.
Panie Sławku, co się z Panem działo przez ostatnie lata? Po tym, jak zostałem zmuszony do opuszczenia Warszawy a następnie wyjazdu z kraju, wiele z wątków wcześniejszej pracy musiało ulec zaniechaniu i wyczerpaniu. Jednocześnie pojawiła się potrzeba poszukiwań uniwersalnej zasady, porządkującej poznawcze doświadczenia, co w konsekwencji prowadziło do odkrycia uroków samotniczej pracy, ale i do przeświadczenia, że istnieją gdzieś na świecie ludzie, podobnie reagujący na te same zjawiska i wyrażający owe reakcje w sposób analogiczny.
Odpowiedź na pytanie co się ze mną działo przez ostatnie lata jest jednocześnie
próbą streszczenia opowieści o miejscu, w którym jestem i ścieżkach,
prowadzących do tego miejsca. Początek nowej epoki zastał mnie w roli
instruktora animacji kultury oraz konsultanta projektów artystycznych. Wiodło to
do działalności publicystycznej, dokumentującej różnorodne aspekty poszukiwań i
potrzeb, kształtujących nowe spojrzenie na stare idee. Jednocześnie było
otwarciem na możliwości przedtem nieznane. Na odległym biegunie tej pracy
sytuowały się własne próby znalezienia praktycznej formuły dla filozofii. Asunta
z fazy projektu przeszła do legendy, po której zachowały się fragmenty partytur,
zapiski i notatki z warsztatów oraz scenariusze performensów i relacje z odkryć
i doświadczeń. Po okresie emigracji zewnętrznej i wewnętrznej pojawiła się
presja wprowadzenia porządku. Toczy się ona dwutorowo, biegnąc wśród paradoksów
i zahaczając o ezoterię. W efekcie powstają książki, prezentowane na wystawach,
oraz niezależnie od nich, dyskografia studyjnej formacji Asunta.
Krótko mówiąc powracam jako performer, wolny od konfliktu między wiedzą i wiarą,
nauką i wyznaniem. Studiuję nowe dyscypliny naukowe odnajdując ich odległe
związki z klasyczną filozofią bytu oraz metafizyką. Potrzeba porządkowania jest siłą napędową uniwersalnych zasad. Gdy okazało się, że Reggae–Rastafari zyskało status publikacji popularno–naukowej i kultowej książki, Asunta miano legendarnej, ja sam zaś tytuł mistyka, guru, rewelenta i specjalisty instruktora, ukazały się też okoliczności, pomocne w pełnieniu owych funkcji i roli. Pojawiła się też kwestia, jak by mogła wyglądać moja książka, gdyby to ode mnie zależało. Powrót do jej pierwotnej koncepcji okazał się jednak mało możliwy, a narzędzia, używane dawniej, mało przydatne w nowej epoce. Pierwszą poprawką wniesioną do autorskiej edycji książki jest korekta jej graficznego opracowania, zmiana redakcji oraz dodanie bibliografii, uzupełnionej o wybrane pozycje dyskograficzne, ilustracje i fotografie. Pracuje Pan nad REGEMENTARZEM.. co to takiego? Będąc zwolennikiem poglądu, głoszącego, że początek nowej epoki nastąpił wraz z nastaniem trzeciego millenium, automatycznie staję się wyznawcą tezy, że korzenie naszej tradycji oraz źródła historii tkwią w końcu poprzedniego wieku. Sięgając personalnej perspektywy mówimy, że początek dorosłości tkwi w końcach dzieciństwa, a starość jest poprzedzona owymi dwoma okresami. Odpowiadając zatem na pytanie, co się ze mną działo przez ostatnie lata, wyznaję, że odbywałem podróż do źródeł osobistego czasu, do ludzi i miejsc, które sprawiły, że stałem się ich rówieśnikiem. W nową epokę wkroczyłem jako amator sztuk plastycznych i debiutujący kompozytor, przez co projekt Asunta zyskał autonomię, a ja sam mogłem powrócić do zainteresowań kulturą źródeł i sztuką archaiczną. Pociągnęły mnie nowe lektury i próby ich tłumaczenia lub streszczenia wątków przewodnich myśli poszczególnych autorów. Powstało w ten sposób trochę publikacji oraz cykle wykładów, związane z nowymi dyscyplinami nauk. Jedną z nich nazywam etnozofią, co jest innym określeniem, jakie może być użyte na oznaczenie ogólnej filozofii kultury. Ponieważ rege (pisownia zalecana przez S. Gołaszewskiego) stanowi w niej szczególny przykład analogii z innymi formami kultury, stąd nowe spojrzenie na jej historię stało się koniecznością i powoli zaczęła się wyłaniać książka Dapspolski Regementarz. Przy okazji wyszło na jaw, że wymagają poprawek poprzednie publikacje. Zaczęła się więc praca nad nową edycją książki Reggae Rastafari. Oprócz zmienionej szaty graficznej i dodanej bibliografii, nowa wersja nie ma już błędów i wypaczeń poprzedniej redakcji i uzupełniona jest o oryginalne nagrania, stanowiące jej naturalną ilustrację muzyczną i środowisko myśli, wyrażonych w opisie. W podobnej formie przygotowany też został Dapspolski Regementarz. Pomyślany jako popularna pozycja literacka, przybliża czytelnikowi krąg poszukiwań, w jakim poruszał się autor, spotykając muzykę oraz jej wykonawców. Źródłem poznania jest słuchanie, oraz wiedza, jaka je poprzedza. Tylko bowiem w ten sposób możliwe jest doświadczenie istoty fenomenu. Wprowadza Pan nowe określenia, nowe nazewnictwo.. DAP, REGE itd... Czemu ma to służyć?
Poniekąd są to nowe określenia, ale gdy sobie uświadomimy, że nawet
najwybitniejsi sowieccy wodzowie po wkroczeniu do Berlina nie umieli przeczytać
nazw ulic na tablicach, a i nam grozi to samo, gdy pojawią się tam tureckie
napisy, nie ma się czemu dziwić. Wprawdzie znamy zasadę, że inaczej się pisze, a
inaczej się czyta i mówi, to wiemy też, że hiperpoprawność jest raczej wadą i
chorobą niż zaletą, cnotą czy pożądaną cechą wymowy. Czy obserwuje Pan co dzieje się na polskiej scenie – jeśli tak to jak ją Pan ocenia?
Mówiąc o scenie muszę zaznaczyć, że pojmuję ją dwojako. Pierwsza na zawsze
skojarzona jest z teatrem. Druga to scena pod czaszki sklepieniem. Polska scena
rege nie wymaga obserwacji, dzieje się bowiem na niej to, co działa siłą faktu i
co zostało zawarte w prognozach socjologii. Są płyty, koncerty, festiwale,
źródła informacji, środowiska słuchaczy, twórcy, animatorzy, autorzy poglądów i
opinii. Póki co słucham ragga i dance–hall, pierwsze widząc jako toasting i z lekka melodyjny hip–hop, drugie zaś jako tradycję wpisaną w sound–system. W wielu książkach i opracowaniach na temat rege to drugie określenie stosowane jest zamiennie przy opisie stylu lovers–rock. A jak wiadomo, jest to również jedno ze źródeł rapu i hip–hopu. Popularność może sprzyjać popularności, co odpowiada hermetycznej zasadzie, że podobne sprawia podobne, a po okresie rozróżnień następuje nieuchronna potrzeba redukcji i prostoty. Rege jest takim rodzajem oczywistości, w którym poznanie może przebiegać dwutorowo, w każdym z kierunków zahaczając o tajemnice do pewnego stopnia podobne, lecz w istocie całkiem inne. Pytanie o arche jako o początek i zasadę pozostaje przy tym zawsze aktualne.
Prosze opowiedzieć coś o swoim muzycznym projekcie MAXIDAP
Maksidap to debiutancki projekt autorski, którego jednym z założeń było
poszukiwanie uniwersalnej zasady wibracji. Stanowił ilustrację dźwiękową do
opowieści na temat dubu oraz muzyczny komentarz do opisu prowadzonych w studio
poszukiwań brzmieniowych. W nowej epoce okazało się, że sytuacja robocza zyskuje
status grupy, formacji i zespołu. Stąd pomysł, by tak właśnie nazwać reaktywację
pracy zbiorowej, opartej o zachowane fragmenty partytur, jakie kiedyś były
używane przy tworzeniu programu. A ponieważ chodzi i o to, by w nowej epoce
wszystko miało nowe miano, stąd również zmiana pisowni i decyzja, by przedstawić
to jako propozycję i świadectwo jednego z wątków poszukiwań artystycznych. Tym
bardziej, gdy na horyzoncie pojawia się styl, określany jako trance –
groove’n’flow. Foto: Kaktoos
Przejdź do drugiej części wywiadu >>>
|
|