|
- - - - - - - - - - - - -
RRR.COM.PL
Strona Główna
Reggae Newsy
Koncerty
Fotorelacje
Recenzje
Forum RRR
- - -
- - - - - - - - - -
ARTYŚCI
Polska
Świat
- - -
- - - - - - - - - -
ENCYKLOPEDIA
Reggae Słownik
Reggae Rastafari
Bob Marley
Dready
Jamajka
Etiopia
Bębny
Czytelnia
- - -
- - - - - - - - - -
SERWIS
Nasze Patronaty
Youtube RRR
Redakcja RRR
Napisz do nas
Reklama
Polecane
Strony
- - -
- - - - - - - - - -
RRR.COM.PL
Copyright:
PiotRAS & Izabella
|
"Jamajka ma w
sobie prawdę"

Z Bartkiem
(Ras Ba), założycielem Ras Bass Sound System, dystrybutorem winyli i
podróżnikiem, rozmawia PiotRAS.
Jak często
jeździsz na Jamajkę?
Wyjeżdżam raz, dwa razy
w roku. Spędzam tam około czterech miesięcy rocznie.
Czujesz się już trochę Jamajczykiem czy wciąż Polakiem na Jamajce?
Zdecydowanie nie czuję
się Jamajczykiem. Jestem Polakiem, Łodzianinem. I niech tak zostanie.
Co ma w sobie Jamajka, że cię zainteresowała?
Jamajka... ma w sobie
prawdę. Prawdę o życiu, o muzyce. Ma też piękną przyrodę. Jestem z wykształcenia
ogrodnikiem, więc urzekło mnie jej piękno. Jamajka to raj, ale i piekło na
ziemi. To również działa na wyobraźnię i to mnie zainteresowało.
Przypomina
się takie zdanie, które w jednym z wywiadów powiedział Gentleman. Mówiąc o
Jamajce powiedział: Kocham ją i nienawidzę.
Dokładnie tak jest.
Kocha się tą wyspę i nienawidzi zarazem. To trochę jak z kobietą, która odeszła.
Kochasz ją i nienawidzisz. Oba te uczucia występują razem. To naprawdę dziwne
uczucie. Na początku jesteś zauroczony widokami na Jamajce, ale niestety później
dochodzą te smutne obrazy.
Film "Śladami Marleya" można traktować jako twój pamiętnik z Jamajki?
Tak, właściwie tak.
Zależało mi na pokazaniu miejsc, których inni dotąd nie pokazywali w filmach.
Chciałem też pokazać ludzi bliskich mojemu sercu, których znam, z którymi
przebywam, będąc na Jamajce.
…a przecież to tylko wycinek tego co przeżyłeś na Jamajce.
Rzeczywiście, ten film
to ułamek prawy o życiu a Jamajce. Chciałem wszystko pokazać jak najbardziej
obiektywnie. I jak widać udało się. Pokaz tego filmu w Ostródzie spotkał się z
bardzo dużym zainteresowaniem. Ku mojemu zdziwieniu film zrobił furorę. Cieszy
mnie to bardzo. Mam nadzieję, że zaowocuje to w przyszłości kolejnymi częściami,
bo jest co pokazywać.
Wiele osób
wyjazd na Jamajkę kojarzy tylko z biurami podróży. Jak Ty organizujesz sobie
wyprawę?
To zdanie powtarzam
wielu osobom, które pytają mnie o moje wyjazdy - to zależy ile masz w sobie lwa.
Co masz na myśli?
Po prostu jeśli się nie
boisz - dasz radę. Wtedy, wszystko stoi przed tobą otworem. Ale gdy masz
problem, żeby dogadać się z ludźmi i im zaufać, wtedy zostają ci hotele. Wiele
osób wykazuje się ignorancją i niewiedzą i oni na Jamajce się nie odnajdą.
Czy Jamajka, rzeczywiście pełna jest drutów kolczastych i murów oddzielających
hotele od reszty wyspy?
To niestety smutna
prawda. Jamajka jest na drugim miejscu na liście najniebezpieczniejszych miejsc
na świecie. Codziennie od trzech do pięciu osób ginie tam od kuli. Getta są
okrutnymi miejscami. Strzały padają niewiadomo skąd. Każda ulica walczy z inną
ulicą. Są blokady. To nie są przyjemne obrazki. Szczególnie w Spanishtown jest
to bardzo nasilone. Gangsterzy najwyżsi rangą są tam bohaterami narodowymi. Dla
nas to sprawy niepojęte, ale tak tam jest, tak wygląda ich życie.
Gdzie więc ta
Jamajka z hasłem „one love”?
To stwierdzenie nie
spodoba się wielu osobom, ale bardzo trudno znaleźć takie miejsce na Jamajce.
Jest tam dużo skorumpowania i zepsucia. Oczywiście nie można uogólniać. Jest też
wielu ludzi, głównie starszyzna rasta, którzy trzymają się reguł. Mogę tu
wymienić choćby Sama Claytona z Mystic Revelation of Rastafari.
Tacy ludzie jak on wpłynęli na to jaki jesteś?
Przez nich i przez moje
wyjazdy na Jamajkę nabrałem dystansu do życia. Próbuję nieinwazyjnie podchodzić
do innych osób. To jest klucz. Ale można się tak poczuć także i u nas, nawet w
zabitej dechami wiosce. U nas też można znaleźć roots & culture.
To są głównie wyprawy po muzykę, czy wracasz tam też dla przygody, dla ludzi,
których tam poznałeś?
Realia polskie wiadomo
jakie są. Nie stać mnie na to, by jeździć na Jamajkę dla przyjemności. Jestem
dystrybutorem i kolekcjonerem oryginalnych tłoczeń jamajskich z lat 60, 70 i
80-tych. Dystrybuuję płyty na cały świat, także w Polsce. Moja dystrybucja
działa pod adresem www.rassbass.com gdzie każdy chętny może znaleźć przywiezione
przeze mnie skarby.

Dlaczego
winyle? Lubisz ich brzmienie?
Nie mam kompaktów i nie
używam odtwarzaczy CD, nawet w domu. Winyl to niezaprzeczalnie lepsza jakość.
Moim zdaniem i zdaniem wielu osób, to najlepszy sposób zapisu dźwięku. Nie
wynaleziono nic, co mogłoby zastąpić płytę winylową. Tylko taki zapis potrafi
tak wiernie oddać dźwięk żywych instrumentów.
Kto zamawia u ciebie płyty?
Są to zarówno selektorzy
jak i kolekcjonerzy. Przekrój wiekowy od parunastu do ponad 60-ciu lat. Na
świecie jest na prawdę wiele osób, których urzekła ta wibracja.
Co sprowadzasz?
Staram się mieć
wszystko. Ale głównie specjalizuję się w starociach, pierwszych tłoczeniach.
Pierwsze tłoczenia, czyli pierwsze wydania?
Tak, to po prostu
pierwsze oficjalne wydanie płyty. Często mamy do czynienia z „white label’ami”
czyli przed-przed tłoczeniami, ale to także pierwsze wydania.
Gdzie
kupujesz płyty? Jak kontaktowałeś się z ludźmi z branży?
Na Jamajkę jeżdżę od 6
lat. Przez te lata spotkałem wielu ludzi odpowiedzialnych za muzykę. Miałem
trochę szczęścia do nich, wiele spotkań to przypadek. Jakaś energia spowodowała,
że spotkałem się też z wieloma artystami, m.in. Sizzlą, Buju Bantonem, Michaelem
Rose, Lone Ranger'em. To wielka radość znać ich osobiście. Poznałem też ludzi,
którzy rządzą rynkiem muzycznym na Jamajce i na świecie. Cieszę się z tych
kontaktów i znajomości.
Byłeś też w tłoczniach…
Nie raz. Między innymi w
Tuff Gongu, Dynamic i innych. Sprzęt na którym tłoczone są płyty to właściwie
kupa złomu. Ale wszystko jeszcze działa.
Czyli to co widzimy na filmach dokumentalnych sprzed lat, odzwierciedla także i
czasy dzisiejsze?
Dokładnie. Nic się nie
zmieniło. W firmie założonej przez Augustusa Pablo do dziś wiszą np. plakaty
powieszone przez Boba Marleya.
Marzyłeś kiedyś by otworzyć własną tłocznię?
Oczywiście. To moje
marzenie od lat. Mieć własną tłocznie w Polsce. To tylko kwestia funduszy.
Kiedy znów wyjeżdżasz?
Chciałbym wyjechać w
grudniu. Jesienią jadę do Etiopii, dokąd zaprosił mnie kolega.
Jedziesz jako rasta?
Nie lubię
szufladkowania. Ale skłaniam się ku rastafari. Ma duży wpływ na mnie, ale
symbolika jest kwestią umowną.

Rozmawiał:
PiotRAS / Foto: Izabella
Rozmowa została przeprowadzona podczas Ostróda Reggae Festiwal 2009
|