- - - - - - - - - - - - -
RRR.COM.PL

Strona Główna
Reggae Newsy
Koncerty
Fotorelacje
Recenzje
Forum RRR

- - - - - - - - - - - - -

ARTYŚCI
Polska
Świat

- - - - - - - - - - - - -

ENCYKLOPEDIA
Reggae Słownik
Reggae Rastafari
Bob Marley
Dready
Jamajka
Etiopia
Bębny
Czytelnia

- - - - - - - - - - - - -
SERWIS
Nasze Patronaty
Youtube RRR
Redakcja RRR
Napisz do nas
Reklama
Polecane Strony

- - - - - - - - - - - - -

RRR.COM.PL
Copyright:
PiotRAS & Izabella

 

"Granie to nasze hobby"

Z Przemkiem Fujarczukiem (wokal, instrumenty klawiszowe) z zespołu Pajujo rozmawiał PiotRAS.

W 2009 roku wygraliście Konkurs Młodych Talentów w Ostrowie Wielkopolskim. Co zmieniło się w zespole od tamtego czasu?

Zmieniło się wiele. Poszerzyliśmy skład. Doszedł do nas saksofonista Michał, brat naszego trębacza Maćka. Wydaliśmy singla, który był dołączony do Free Colours, no i jest płyta „Abraskadubra”. To był długo oczekiwany moment przez nas, mam nadzieję że także przez naszych fanów. Prace nad płytą trwały około roku, udało się ją wydać w lipcu tego roku. Bardzo się z tego cieszymy.

Jaka Twoim zdaniem jest ta płyta?
Bardzo zróżnicowana. Od reggae, dubowego reggae, przez rocksteady po bardzo szybkie ska. Każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Na to liczę. Na płycie znalazły się też utwory znane z singla ale nagrane w trochę innych wersjach. Nagrania zrealizowaliśmy w studio As One. Zmieniliśmy nieco ścieżkę basową. Singlowe utwory są  lepiej zmiksowane i mają o wiele lepszy mastering.

Na początku działalności nie graliście tylu koncertów co teraz. Wydaje się, że wreszcie organizatorzy imprez zaczęli was zauważać.
To idzie do przodu mniej więcej od 2007 roku, kiedy wydaliśmy własnym sumptem pierwszą płytę. W 2007 roku zagraliśmy około 60 koncertów i staramy się tą liczbę utrzymać. Ale nie chodzi nam o ilość, ale przede wszystkim o jakość koncertów, stąd w tym roku naszym priorytetem były festiwale reggae. Tam można się pokazać przed największą publicznością.

A publiczność, z tego co zauważyłem, najbardziej lubi jak gracie ska.
Tak jest rzeczywiście. Muzyka ska chyba bardziej działa na ludzi. Ostatnio rozmawialiśmy, że chyba staliśmy się zespołem ska, rocksteady. Podszedł kiedyś do nas jeden pan i powiedział, że takiej muzyki nie słyszał od lat 70-tych, że dzięki nam poczuł się jak w czasach swojej młodości. To było bardzo miłe i zaskakujące. Oczywiście nie wiemy jak inni nas odbierają, ale tamtą opinię do dziś pamiętamy.

Ska was inspiruje?
Tak naprawdę słuchamy bardzo różnej muzyki. Słuchamy np. jazzu, którego grać nie umiemy i nie gramy. Nasz basista wychował się na amerykańskim rapie, gitarzysta zaczynał od punkrocka. Na dobrą sprawę ska wyszło samo z siebie. Przynosimy pomysły na próby i tak powstaje nasza muzyka.

Kiedy się spotkaliście po raz pierwszy?
W 2004 roku. Ale to co robiliśmy wtedy trudno nazwać graniem. Instrumentarium ukształtowało się rok później.

Dużo czasu minęło zatem od debiutu do wygranej w Ostrowie Wielkopolskim i wydania pierwszej poważnej płyty.
5 lat to wcale nie jest długo. Szczególnie kiedy mamy świadomość tego, od czego zaczynaliśmy. Ale w tym fachu nie ma reguły. Jedni wybijają się po roku, inni czekają 10 lat. Trudno powiedzieć od czego to zależy… Może od przepisu na przebój. Kiedy w ubiegłym roku dostaliśmy się do niedzielnego konkursu na Piaskach, przeczytaliśmy takie komentarze, że pięcioletni zespół powinien grać od razu w koncercie głównym, a nie walczyć o nagrody. Wygrana była poniekąd potwierdzeniem tego. W tym roku gramy już jako… trochę gwiazda.

Wygrywając w konkursie pokazaliście, że tradycyjnym podejściem do reggae, można wygrać z zespołami, które podążają za muzyczną modą, grając dancehall i raggamuffin.
Ludzie zawsze wracają do przeszłości, do korzeni. Z muzyką jest jak z rynkiem mody. Wracają dawne trendy. To był także znak, że idziemy dobrą drogą.

Jesteś jednym z nielicznych wokalistów, który jednocześnie jest klawiszowcem. Która funkcja jest ci bliższa?
Osobiście uważam że ze śpiewaniem nie mam za dużo wspólnego. Bo to co ja robię to zwykłe śpiewanie przez słyszenie. Jeśli się to komuś podoba to się cieszę. Jeśli nie, czekam na uwagi co mam poprawić. Generalnie czuję się bardziej klawiszowcem. Chciałbym kiedyś stanąć z boku, zastawiony „parapetami”, jakimś fajnym komputerkiem, i robić swoje.

Ale w przeszłości kto inny był wokalistą Pajujo.
Tak. Tamten kolega odszedł jednak z zespołu, a ktoś musiał to robić. Tak się zaczęła moja przygoda z mikrofonem i tak zostało do dziś.

Płyta "Abraskadubra" też jest początkiem czegoś nowego?
Na pewno tak. To bodziec do koncertów i tworzenia nowej muzyki. Nasze granie to nasze hobby. Jak widzimy, że ludzie chcą nas słuchać, chcą mieć naszą muzykę na płycie, to jest to dla nas duża motywacja.

A będzie trasa promująca płytę?
Myślimy o tym. Trasę planujemy jednak dopiero na jesień.

Wywiad został przeprowadzony podczas "Reggae na Piaskach 2010"
zdjęcia: Izabella / RRR.COM.PL