START
Nowości na stronie
Reggae newsy
MUZYKA
Reggae w Polsce
Reggae na świecie
Recenzje
Koncerty
Fotorelacje
RASTA i REGGAE
Reggae i  Rastafarianizm
Dready
Jamajka
Bębny
Czytelnia
Reggae słownik
Rasta foto
BOB MARLEY
Życie i twórczość
Dyskografia
Teksty piosenek
Wywiad
Galeria foto
INNE
Download
Forum
Czat
Rasta Rodzina
Księga Gości
Linki
Autorzy RRR

 

Copyright: PiotRAS

 

„Do reggae trzeba mieć wrażliwość”

Z Darkiem Malejonkiem, tuż po koncercie 2TM23 w kinie KDK w Krośnie, rozmawiał Jakub Kafel

W jaki sposób zaczęła się Twoja przygoda z muzyką? Czy wiedziałeś od zawsze, że chcesz być muzykiem, czy raczej jak większość chłopców marzyłeś o karierze piłkarza czy policjanta?
Już od 6., 7. klasy podstawówki chciałem grać. Mieliśmy w planach różne kapele, wymyślaliśmy nazwy, wtedy dostałem pierwszą gitarkę, klasyczną. Potem miałem elektryka czeskiego. Już wtedy myślałem o tym, muzyka była dla mnie ważną sprawą. Najpierw były to takie rzeczy, które słuchałem jako dziecko, to był właściwie hard rock: Deep Purple, Led Zeppelin, Gary Glitter... A potem pamiętam, że zainspirował mnie zespół The Police i zacząłem się kierować w stronę muzyki reggae.

Muzykę traktujesz jako hobby czy jako pracę?
Nie mam czasu na traktowanie muzyki jako hobby. Muzyka to jest miłość, trzeba do tego odpowiednio podchodzić, ale ja mam też to wielkie szczęście, niesamowity przywilej, że mogę z tego żyć.

Udzielasz się w wielu zespołach, m.in. Maleo Reggae Rockers, Armia, 2 Tm 2,3, Izrael… W którym projekcie najlepiej się realizujesz?
Wszystko zależy od czasu. Teraz dla mnie znowu najważniejsze jest reggae i tego owocem jest płyta „Reggaemova” i teraz to chyba najwięcej czasu mi zajmuje, ale oczywiście nie uchylam się od grania w „Tymoteuszu”.

Masz jakiegoś idola, muzycznego mistrza, na którym się wzorujesz?
Oczywiście. Bob Marley, to jest ktoś, kto dla mnie jest właśnie takim muzycznym mistrzem mistrzów. Ale było ich też wielu wielu innych. Ciężko by było wymienić wszystkich.

Zdarza Ci się słuchać własnej muzyki w domu czy podczas jazdy samochodem?
Rzadko. Rzadko słucham własnej muzyki. Podczas nagrywania płyty, kiedy np. przez miesiąc codziennie słucham siebie, to później już rzadko mi się zdarza sięgać po to znowu, ale jednak czasami się zdarza.

Jesteś znanym muzykiem, czy sława Ci nie przeszkadza?
Nie, to nie jest sława w stylu amerykańskim, jakichś gwiazd pop. To miłe, kiedy ludzie mnie rozpoznają, ale raczej nie mam z tego powodu problemów.

Jako doświadczony muzyk, co chciałbyś przekazać młodym ludziom, którzy dopiero zaczynają działać w tej branży?
Wydaje mi się, że po prostu trzeba kochać to, co się gra, być wiernym sobie. Ja reggae zacząłem grać w 1984 roku i w sumie cały czas byłem wierny tej muzyce i szybko się okazało, że takie rzeczy jak trendy, mody są bardzo ulotne. Jeżeli człowiek jest wierny temu, co kocha i nie kombinuje za bardzo to myślę, ze jest to recepta może nie na jakąś gwiazdę sezonu i na pierwsze miejsce na listach przebojów i na sprzedanie największej ilości płyt, ale na to, żeby grać, co się chce i żeby cię słuchali ludzie, żeby być cały czas obecnym, mieć swoje miejsce w muzyce.

Dużo koncertujesz w ciągu roku, czy zdarzyły Ci się jakieś zabawne sytuacje podczas trasy?
Sytuacji zabawnych jest całe mnóstwo. Teraz mi jest ciężko powiedzieć, nic mi nie przychodzi do głowy… O, pamiętam jak graliśmy w Tarnobrzegu, a ja powiedziałem ze sceny „Witamy w Tarnowie”. Była konsternacja na sali [śmiech].

Kilkakrotnie występowałeś również na Przystanku Woodstock. Co czuje człowiek, kiedy przychodzi stanąć mu na scenie przed tak wielką widownią?
Jest to niesamowite uczucie, kiedy się widzi takie morze ludzi, którzy stoją, patrzą i słuchają. Jest to odpowiedzialność niesamowita, ale zależy, z jaką intencją się gra. Wiadomo, że jest adrenalina, to jest niespotykana rzecz. Ja miałem to szczęście, że zawsze miałem bardzo fajne przyjęcie tam i to dodaje skrzydeł.

Czy po długiej męczącej trasie nie masz dość tego, co robisz? Nie chcesz rzucić tego w kąt i zająć się czymś innym?
Raczej unikamy takich bardzo długich tras. Raczej gramy weekendowo, a jak są takie trasy dłuższe, to dwa, trzy razy w roku, także to nie jest życie na walizkach.

Jak opisałbyś słuchacza muzyki reggae? Czy uważasz, że może jej słuchać każdy?
Z reggae to jest taka dziwna sprawa… Myślę, że do słuchania muzyki reggae trzeba mieć pewną wrażliwość, np. ludzie, którzy słuchają heavy metalu mogą mieć z tym problem, myślę, że oni tego nie zrozumieją. Nie ma tam przesterowanych gitar [śmiech], nie ma ściany dźwięku, tutaj trzeba złapać puls, wibrację, klimat i po prostu cieszyć się muzyką, bo jest to bardzo bogata muzyka i tutaj dzieje się bardzo wiele, bo bas gra jedno, co innego gitary, wokalista jeszcze w zupełnym rytmie i jest to dla mnie muzyka naprawdę niesamowita.

Rozmawiał Jakub Kafel / 17 kwietnia 2007 r.