- - - - - - - - - - - - -
RRR.COM.PL

Strona Główna
Reggae Newsy
Koncerty
Fotorelacje
Recenzje
Forum RRR

- - - - - - - - - - - - -

ARTYŚCI
Polska
Świat

- - - - - - - - - - - - -

ENCYKLOPEDIA
Reggae Słownik
Reggae Rastafari
Bob Marley
Dready
Jamajka
Etiopia
Bębny
Czytelnia

- - - - - - - - - - - - -
SERWIS
Nasze Patronaty
Youtube RRR
Redakcja RRR
Napisz do nas
Reklama
Polecane Strony

- - - - - - - - - - - - -

RRR.COM.PL
Copyright:
PiotRAS & Izabella

 

Naturalny mistyk


Jeżeli wydaje się wam, że każdy muzyk urodził się gwiazdą, to koniecznie przeczytajcie ten wywiad. Lord Byron, rastaman – globtroter, który był gościem specjalnym V Festiwalu ,,Reggae na Piaskach’’ (2005) opowiada w nim przejmującą historię swojego życia i drogi do grania muzyki reggae.

DRAMATYCZNE DZIECIŃSTWO

Pochodzisz z Nikaragui. Opowiedz proszę o swoim dzieciństwie.
Urodziłem się na jednej z wysp archipelagu Nikaragui w bardzo biednej rodzinie. Moja matka porzuciła mnie i wyjechała do innego kraju. Przygarnęła mnie babcia i wychowywała do 9 roku życia. Babcia również była biedna i często nie miała dla nas nawet jedzenia. Nie miałem własnego łóżka. Musiałem więc pójść do pracy, by pomóc rodzinie.

W wieku 9 lat?
Tak, ale nie mam do babci żalu, bo starała się, jak mogła. W końcu jednak zachorowała. Wtedy wróciłem do domu mojej matki, która powróciła z zagranicy. Mężczyzna, z którym żyła, nienawidził mnie jednak i któregoś dnia matka po prostu wystawiła moje rzeczy przed próg i powiedziała, że mam się wynosić i nigdy nie wracać. Jakiś czas wałęsałem się po plaży i nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Któregoś ranka obudziłem się na plaży i usłyszałem jakichś ludzi. Zapytali mnie, co tu robię, a wtedy opowiedziałem im swoją historię. Ci ludzie przygarnęli mnie do siebie.

Co to byli za ludzie?
Bardzo bogaci, właściciele bardzo dużej ilości ziemi i bydła.

Było ci u nich dobrze?
Wcale nie. Nie posłali mnie do szkoły, tylko kazali ciężko pracować na roli, przy koniach i krowach. Byłem tam, jak w niewoli: nie mogłem mieć dziewczyny, nie mogłem jeść co chciałem, nie dawali mi ubrań, tylko jakieś stare, używane szmaty. To trwało kilka lat. Wreszcie zdałem sobie sprawę, że oni przygarnęli mnie nie jako członka rodziny, tylko niewolnika. Postanowiłem od nich uciec. Zacząłem się modlić do Boga i wtedy stał się cud.

Co to było?
Któregoś dnia, pamiętam że to była sobota, po prostu wstałem i z gór, gdzie pracowałem, zszedłem do wsi. Kiedy tam doszedłem, zacząłem śpiewać. Usłyszał mnie jakiś człowiek, spodobało mu się i zaoferował mi pracę w stolicy Nikaragui. Musisz wiedzieć, że wcześniej nie lubiłem muzyki, nie umiałem śpiewać. Poczułem jednak w sobie taką potrzebę i to się stało; zacząłem śpiewać, a potem nauczyłem się grać na gitarze. W tym czasie w Nikaragui trwała wojna domowa i chcieli mnie powołać do wojska. Uciekłem więc i tak trafiłem do Hiszpanii, gdzie zacząłem śpiewać reggae.

DROGA DO REGGAE

Czy zacząłeś od razu od reggae?
Na początku w ogóle nie zajmowałem się muzyką. W Hiszpanii byłem nielegalnie i łapałem się każdej pracy, żeby przeżyć. Wielu ludzi mnie wykorzystywało i nie płaciło za moją pracę. Któregoś dnia poczułem się bardzo smutny z tego powodu i znów zacząłem się modlić. I wtedy zdarzył się drugi cud. Kiedy skończyłem się modlić, wziąłem do ręki starą gitarę, która dostałem od dziewczyny i zacząłem grać. To było reggae. To był cud, poprzez który Bóg sprawił, że zostałem muzykiem reggae.

No to porozmawiajmy teraz o twoim graniu. Jak zaczynałeś w Hiszpanii?
Zaczynałem od standardów różnych gatunków muzyki. Któregoś dnia poznałem zespół, który grał reggae i zacząłem z nimi śpiewać standardy reggae. Zagraliśmy dużo koncertów, stałem się tam popularny. Razem z zespołem Banana Boats nagraliśmy też płytę.

Dlaczego więc wyjechałeś z Hiszpanii?
Razem z popularnością przyszły kłopoty. Kiedy nasz zespół zaczął się robić popularny zaczęły się między muzykami kłótnie o pieniądze. To doprowadziło do rozpadu kapeli. Wtedy zacząłem grać i śpiewać sam.

Z Hiszpanii trafiłeś do Francji. Czym się tam zajmowałeś?
Grałem reggae, bo już wtedy nie mogłem żyć bez tego. W Tuluzie miałem nawet własny zespół, ale jakoś nam się to wszystko nie układało. We Francji muzyka reggae jest dość popularna, ale trudno tam o dobrych technicznie muzyków. Postanowiłem więc wyjechać do Londynu, który jest przecież światową stolicą muzyki różnych gatunków. Jestem tam dopiero od roku, a moja kariera zaczyna się już dobrze rozwijać. Zaczynałem od grania na ulicach i przejściach podziemnych. Któregoś dnia usłyszał mnie tam pewien Japończyk, który poznał mnie z Andy’m Ritchie. Andy to facet z branży muzycznej, który zaproponował mi współpracę. Założyliśmy razem małą wytwórnię płytową, dla której nagrałem swoją pierwszą w Anglii płytę ,,Revolution’’. Gram też oczywiście koncerty, głównie w klubach.

Czy tam zacząłeś współpracować ze słynnym w Polsce zespołem Misty In Roots?
Misty In Roots? Znam wprawdzie jednego z muzyków, ale nigdy z nimi nie współpracowałem.

No to powiedz, kogo spotkałeś na swojej muzycznej drodze?
Miałem szczęście grać koncerty z wieloma znakomitymi muzykami: Ritą Marley, The Gladiators, Skatelites, Desmondem Dekkerem.

MIĘDZYNARODOWE REGGAE

Dlaczego, twoim zdaniem, muzyka reggae jest tak podobnie odbierana na całym świecie?
Bo to święta muzyka, która potrafi wyleczyć ludzi z wielu różnych chorób ciała i ducha. To muzyka, która leczy z duchowej ślepoty, pomaga otworzyć oczy na prawdziwy świat wokół nas.

Niektórzy mówią, że to coś więcej, niż tylko muzyka.
Może tak jest, ale dla mnie reggae to przede wszystkim muzyka grana dla ludzi, żeby im pomóc w pokonaniu własnych słabości.

PRZESŁANIE BYRONA

Jak ci się podoba nasz ostrowski festiwal?
Przyznam, że jestem bardzo zaskoczony tym, co tutaj zobaczyłem i usłyszałem. To jeden z najlepszych festiwali, na które byłem kiedykolwiek zaproszony. Mnóstwo ludzi, wspaniała, przyjazna atmosfera i świetne polskie zespoły – najlepsze, jakie słyszałem od kiedy przyjechałem do Europy.

Co byś chciał na koniec powiedzieć polskim słuchaczom?
Nie lubię dawać nikomu rad, ale jeśli mam okazję do przekazania moich doświadczeń, to powiem tak: żyjcie w pokoju, miłości, zrozumieniu i przyjaźni ze wszystkimi istotami na ziemi. Słuchajcie muzyki reggae tak dużo, jak tylko możecie i bądźcie szczęśliwi. Mówię to, bo moim najgłębszym pragnieniem jest pomoc ludziom poprzez moją muzykę w ich problemach, by mogli żyć w pokoju i harmonii. One love!

Dziękuję za rozmowę.


___________________________

Wywiad opublikowany za zgodą autora