|
- - - - - - - - - - - - -
RRR.COM.PL
Strona Główna
Reggae Newsy
Koncerty
Fotorelacje
Recenzje
Forum RRR
- - -
- - - - - - - - - -
ARTYŚCI
Polska
Świat
- - -
- - - - - - - - - -
ENCYKLOPEDIA
Reggae Słownik
Reggae Rastafari
Bob Marley
Dready
Jamajka
Etiopia
Bębny
Czytelnia
- - -
- - - - - - - - - -
SERWIS
Nasze Patronaty
Youtube RRR
Redakcja RRR
Napisz do nas
Reklama
Polecane
Strony
- - -
- - - - - - - - - -
RRR.COM.PL
Copyright:
PiotRAS & Izabella
|
"Muszę odnaleźć w
sobie głos"
Z Krystianem "K-Jah"
Walczakiem, współzałożycielem projektu Rastasize, rozmawiał PiotRAS.

Rastasize żyje, ewoluuje mimo, że
przez jakiś czas była cisza…
Cisza spowodowana była tym, że po kryjomu szykujemy się mocniej na
przyszły rok, czyli na 2012. Wcale nie próżnujemy pracujemy nad bardzo, bardzo
ciekawą drugą płytą, troszeczkę różną od pierwszej. Pod koniec roku czeka nas
praca w studio, m.in. w Tuff Gong i w studio Shaggiego.
Na czym będzie polegać różnica w
stosunku do pierwszej płyty?
Myślę, że teraz otworzyliśmy się muzycznie. Pierwsza płyta „Day by day” to takie
„pierwsze koty za płoty”, pierwsze próby nagrywania z zawodowymi muzykami.
Myślę, że Ci, którzy czekają na Rastasize nie będą zawiedzeni.
Płyta "Day by day" to była
produkcja typowo jamajska, ale drugą płytę nagrywacie już nie tylko na Jamajce?
Pojawiło się wiele takich opinii, że płyta „Day by day” jest bardzo jednolinijna,
bardzo równa i słychać, że to jest jedno studio nagrań. I faktycznie tak jest.
Taki był zamiar i nie uważam, że to jest jakiś minus dla płyty, ale już na
drugiej płycie chórki i wokale Dawida były nagrywane w studio Umberta Eco w
Monachium, który również zajął się mixem tych nagrań i który również zrobił nam
remix. Zdecydowaliśmy się na jego studio i technikę, bo zafascynowało nas to jak
przedstawił naszą piosenkę „Day by day” na swojej płycie „Dub the world”.
Zarówno jakościowo jak i pomysłowo to wszystko fajnie zagrało, więc nagraliśmy
bazy na Jamajce, między innymi z muzykami Dubtonic Kru, a resztę postanowiliśmy
zrobić sami. Myślę, że będzie ciekawie. Trochę nowocześnie, ale ciągle rootsowo.
Nie zmieni się też wokal. Tu
oczywiście niezastąpiony Dawid.
No tak. Nie ma Rastasize bez Dawida.

Rok 2011 rok to tylko dwa
koncerty Rastasize. W Bogatyni - 2 września i w Świeciu - 10 września. Poza tymi
występami utworów Rastasize na żywo nigdzie nie usłyszymy. Nie zostały one
przecież włączone przez Dawida do repertuaru Jafii Namuel, nie grywaliście ich
również w innych projektach.
Dawid nie musi promować się tym materiałem jako wokalista, ani ja nie chcę się
promować jako producent. W tym temacie bardzo się zgadzamy. Ten projekt to
większa całość. Oznacza to, że nasze utwory będziemy wykonywać tylko pod
szyldem Rastasize.
Czyli nie często.
Niekoniecznie. Myślimy już nawet o akustycznej odsłonie Rastasize. Chcemy
zostawić sobie taką furtkę.
Czy to oznacza, że są już
pomysły na kolejną odsłonę Rastasize.
Jak najbardziej. Chcielibyśmy na przykład wykorzystać instrumenty zupełnie nie
kojarzone z muzyką reggae i zagrać to w trochę innej konwencji. Rozmiar Rasta
jest na tyle szeroki, że można naszą muzykę pokazać na wiele, wiele sposobów.
Materiał na płytę "Day by Day"
pochodził z twojej „szuflady”, podobno bogatej w pomysły. Zostało tam coś
jeszcze, czy nowy materiał to nowe pomysły.
Teraz postawiliśmy na wspólną produkcję. Chcieliśmy to zrobić razem.
Zjeżdżaliśmy się do mojego domowego studia i tam pracowaliśmy nad utworami. To
co mnie osobiście bardzo cieszy to fakt, że piosenki są skonstruowane w taki
sposób iż zwrotki są w stu procentach moje, a refreny, tudzież całe utwory są
napisane przez Dawida. A wcześniej rzeczywiście, były to moje stare pomysły i
produkcje. Owszem poddawane to było modyfikacjom, dodawaliśmy nowe elementy, ale
teraz ta wizja jest już wspólna. Dlatego też płyta będzie trochę inna.
Twoje postrzeganie muzyki, zmysł
kompozytorski zmienił się po pobycie na Jamajce?
Jak już wylatywaliśmy z Dawidem nagrywać singiel, to w zasadzie demo całej płyty
mieliśmy skończone. Co do kilku utworów nie jesteśmy jednak pewni, więc być
może zostaną zastąpione innymi. Zawsze kiedy spotykamy się i gramy, pojawiają
się nowe pomysły. A jeśli chodzi o Jamajkę...
Jamajka miała i cały czas ma ogromny wpływ na to co robię i jak pracuję. Czy
chcesz czy nie, Jamajka 24 godziny na dobę tętni muzyką. Wiele rzeczy z tego co
dociera do uszu trzeba odrzucić. Nie wszystko jest przyswajalne. Dziś na Jamajce
jest dużo dancehallu, a ja lubuję się jednak w roots reggae, więc nie każdy
dźwięk z tego nurtu do mnie przemawia. Jednak są i takie momenty, że chciałbym
pewne elementy wykorzystać u siebie.
Poznałeś na Jamajce wielu
artystów. Czy któryś nich pojawi się gościnnie na drugiej płycie Rastasize?
Chciałbym, żeby pojawiło się kilku artystów. Nie zdradzę jednak ich nazwisk.
Powiem tylko, że są to wielkie nazwiska. Mój pobyt na Jamajce zaowocował
znajomością z wieloma muzykami, wokalistami i producentami. Niektórzy z nich
byli już w Polsce. Więcej nie powiem...
A kiedy K-Jah sięgnie po
mikrofon?
Nie wiem, ale chciałbym. Jednak zanim wezmę mikrofon do ręki muszę odnaleźć w
sobie głos. To nie jest łatwe. Trzeba umieć nim operować, a dopiero potem
zaśpiewać do ludzi.
Ale próbowałeś już?
Tak. Kilka nagrań leży w szufladzie. Czekają na swój dzień. Ale to jeszcze
wymaga pracy.

----------------------------------
|