START
Nowości na stronie
Reggae newsy
MUZYKA
Reggae w Polsce
Reggae na świecie
Recenzje
Koncerty
Fotorelacje
RASTA i REGGAE
Reggae i  Rastafarianizm
Dready
Jamajka
Bębny
Czytelnia
Reggae słownik
Rasta foto
BOB MARLEY
Życie i twórczość
Dyskografia
Teksty piosenek
Wywiad
Galeria foto
INNE
Download
Forum
Czat
Rasta Rodzina
Księga Gości
Linki
Autorzy RRR

 

Copyright: PiotRAS

 

"Ludzie, którzy patrzą pozytywnie na świat, lepiej na tym wychodzą"

Z Dawidem Portaszem, liderem Jafii Namuel, rozmawia PiotRAS.

Wielu postrzega Cię jako gwiazdę polskiego reggae. Jak się z tym czujesz?
Osobiście uważam, że nie ma żadnej gwiazdy. Wróciliśmy, bo nasza muzyka przeżyła, mimo że nas tutaj fizycznie nie było. Nie istnieliśmy jako zespół, a ludzie wciąż mieli nas w pamięci i uznałem, że warto na to jakoś zareagować. Jestem bardzo zadowolony z tego, że zostaliśmy w pamięci ludzi. To jest dla mnie coś wspaniałego.

A co się działo w międzyczasie?
Wyjechałem ze względu na to, że mieliśmy poważne problemy z naszym manegmentem i wtedy zdecydowaliśmy się zawiesić działalność. Było nam ciężko. W zespole zawsze układało się dobrze, to strona organizacyjna nawaliła. Ja natomiast zawsze chciałem jechać do Anglii żeby tam robić muzykę. No i wyjechałem na 7 lat i zacząłem z kolegą organizować własne studio i małe wydawnictwo. Takimi rzeczami właśnie zajmowałem się przez ten czas.

Coś z tego wyszło?
Ukazał się właśnie jeden singiel projektu The Brainhole nad którym tam pracuję - ale jest to zupełnie inna muzyka i na razie traktuję to jak osobiste hobby. Londyn jest trudnym środowiskiem jeśli chodzi o muzyków, tutaj jest zdecydowanie łatwiej znaleźć muzyków z którymi mogę zagrać wszystko. Tutaj mam warunki, w których bardziej się spełniam, mimo wszystko. Przełomowym momentem, w którym stwierdziliśmy, że będziemy grać była Ostróda 2006. Kiedy zobaczyłem jak ludzie zareagowali na nas po tylu latach stwierdziłem: TAK GRAMY! No i gramy.

Wydaliście kasetę „Roots and culture”, a potem nagraliście płytę, która już właściwie miała promocję w stacjach radiowych, skąd trafiły single z piosenkami. Nie żal Ci, że płyta „In Time” nie pojawiła się na rynku?
Nie. Nie żal mi jej dlatego, że ona jeszcze się pojawi. Chcemy ją dołączyć jako bonusy do naszego nowego albumu.

„In time” krąży natomiast w drugim obiegu…
Tak, stwierdziliśmy, że nie chodzi o to ile zespół zarobi i co my z tego będziemy mieć, bo skoro ta muzyka została nagrana to my chcemy ją udostępnić. Sami tak naprawdę umieszczaliśmy ją w Internecie żeby ludzie mogli ją sobie ściągnąć. Chciałbym żeby ludzie mieli tą muzykę . Na razie ona tak istnieje.

W Waszej muzyce jest sporo z Marleya. To chyba ważna postać dla Ciebie.
Tak Bob jest w naszej muzyce. Jest to taka postać w świecie muzycznym, która mnie w sposób szczególny inspiruje. Mam dwóch idoli muzycznych Miles Davies i Bob Marley. Ci ludzie mnie bardzo inspirują i podejrzewam, że do końca mojego życia będą się te inspiracje przewijać w muzyce, którą będę robił.

Kiedy odkryłeś, że Twój głos przypomina głos Marleya?
To było kiedyś dawno, dawno temu, ja miałem lat czternaście i graliśmy w takim moim pierwszym składzie reggae’owym i mój obecny basista Tomek powiedział do mnie, że może ja powinienem raczej grać na basie ‘bo przecież tak jak Marley nie zaśpiewam”. Wtedy pomyślałem: „a dlaczego nie?” Wtedy to się zaczęło. Dostrzegłem, że Bob miał w sobie w głosie coś specyficznego. Nie miałem jakiegoś wielkiego zamiaru żeby śpiewać bardzo „marleyowo” – to częściowo wyszło poprzez fascynację.

Używacie sprzętu, który dodaje wam jeszcze tego „wailersowskiego” brzmienia.
To prawda. Mój wzmacniacz jest starszy ode mnie, także to faktycznie ma duży wpływ na nasze brzmienie, może nie kluczowe, ale od tego się zaczęło. Jak Jafia grała na bardzo starym sprzęcie to niewiele zespołów grywało w ten sposób. W tamtym czasie nawet faceci z Lady Panku przychodzili pytać - co tutaj masz, co to jest? A później oni sami grali na orange’u, ale my jakoś zapoczątkowaliśmy ten powrót do starych brzmień.

Zauważyłem, że Ty masz podwójną rolę gitarzysty – rytmicznego i solowego.
Nie mam wyjścia teraz. Mieliśmy gitarzystę ale w tej chwili nie gramy z drugim gitarzystą, czasami grywamy z Jankiem, który teraz gra w T-Love, bardzo lubię jego gitarę. W chwili obecnej nie mam wyjścia muszę grać obydwie gitary. To nie był pomysł, to była konieczność.

Chodzą słuchy, że wyjeżdżasz na Jamajkę.
Tak, są takie plany dlatego, że robię jeszcze inny projekt również reggae’owy. Mamy studio zarezerwowane ale nie mamy ostatecznie śrubek dokręconych, więc jak wrócę to powiem, że byliśmy.

Uchyl jednak rąbka tajemnicy?
Zamierzam zrealizować projekt z K-Jah. K-Jah to młody człowiek, który produkuje swoje riddimy. Kiedyś graliśmy u jego rodziców w klubie, on miał wtedy 10 lat i ja go ponoć wziąłem na kolana i rozmawialiśmy o muzyce. Po 10 latach on mnie znalazł i powiedział, że ta rozmowa wtedy miała dla niego duże znaczenie i że chciałby żebyśmy coś razem zrobili. W zeszłym roku zaczęliśmy działać i tak to owocuje, że zamierzamy jechać na Jamajkę i zarejestrować materiał z kilkoma gośćmi. Mam nadzieję, że będzie ciekawie.

Młodzi ludzie chętniej sięgają po nowe produkcje w stylu raggamuffin, dancehall. Czy grając roots reggae nie czujecie się dinozaurami polskiej sceny?
To jest prawda. Ale podejrzewam, że z nową płytą u nas też się dużo zmieni. Niekoniecznie pójdziemy w stronę dancehall czy raggamuffin. Płyta będzie brzmiała bardziej nowocześnie niż np. płyta „In time”, gdzie graliśmy retro – reggae, z zupełnie nieklasyczną sekcją dętą. Podejrzewam, że następną płytą od tego odejdziemy. Ale niewątpliwie zostaniemy dinozaurami to jest fakt.

Jafia Namuel powróci z nową płytą, czyli nie musimy się obawiać, że znów znikniecie?
Jafia będzie grała, to na pewno.

Kiedy możemy się spodziewać nowego wydawnictwa?
Kiedy zakończę pracę z K – jah, wtedy będę wiedział. Zależałoby mi żeby wydać płytę do końca przyszłego roku. Nie wiem czy to się uda ale na pewno będziemy do tego dążyli.

Czy zmieni się coś w składzie muzycznym Jafii Namuel?
Na pewno będziemy grywali z dwoma klawiszowcami, jeden gra takie stare piano a drugi zupełnie inną szatę muzyczną. Dużo rzeczy niestety, i to jest przykre, zależy od budżetu i jeżeli uda nam się uzyskać ciekawy budżet to chciałbym żebyśmy z dwoma wokalistkami śpiewali, bo to u nas dobrze działało.

Kiedyś śpiewała Kasia…
Tak właśnie, do tego chciałbym wrócić, bo to był fajny element w Jafii. Myślimy też o saksofonie. I taki byłby skład.

A nowe utwory już są, prócz tych które gracie na koncertach?
Mamy taką część materiału, którą gramy na koncertach. Na pewno będą na płycie polskie piosenki, ale jeszcze tego nie ruszyliśmy muzycznie.

I na koniec powiedz jeszcze dlaczego bronisz się przed graniem „Pozytywnego myślenia”?
Ja lubię przesłanie tej piosenki i lubię jak ludzie na nią reagują. To dla ludzi ją gram. Ale tak na prawdę jestem nią troszkę zmęczony. Nie chciałbym żeby to była taka nasza „Pszczółka Maja”. Jednak zupełnie nie wzbraniam się przed nią, bo przesłanie tej piosenki nie jest aż tak złe, tylko, że ja to napisałem te słowa jak miałem 14 lat. „Pozytywne myślenie” kojarzy mi się więc z młodzieżowym podejściem do świata. Nie znaczy, że to podejście jest złe. Uważam, że ludzie którzy patrzą pozytywnie na świat lepiej na tym wychodzą.

____________________________________________________

Rozmowa została przeprowadzona podczas Winter Reggae 2007. Opracowanie tekstu i zdjęcia: Izabella. Wywiad autoryzowany przez rozmówcę.
____________________________________________________

O zespole: Jafia Namuel to z hebrajskiego "Wspaniały dzień Boga". Zespół powstał w 1994 roku. Od początku swego istnienia muzycy postawili na korzenne reggae, przez kilka lat pracując nad oryginalnym brzmieniem, które zawdzięczają instrumentom i wzmacniaczom z lat siedemdziesiątych. Efektem pracy artystycznej muzyków oraz świadectwem ich inspiracji i fascynacji muzycznych była pierwsza płyta, nosząca tytuł "ROOTS&CULTURE", wydana przez Deo Recordings. Płyta spotkała się z bardzo życzliwym przyjęciem fanów, a także - co było ważne w karierze zespołu - z bardzo dobrą oceną fachowców, zaś głos wokalisty zespołu – Dawida Portasza – uchodził za najbardziej „jamajski” w Polsce. Największą popularność zapewniła grupie piosenka „Pozytywne myślenie”, która stała się ogólnopolskim hymnem WOŚP, jednak to tylko mały wycinek wspaniałej twórczości tego zespołu. W latach 90-tych grupa ta była uważana za zespół, który najbliżej z pośród polskich zespołów zbliżył się do wzorców jamajskich, w szczególności do muzyki Boba Marleya. Jafia Namuel stała się dzięki temu jedną z niekwestionowanych gwiazd reggae lat 90-tych. Zespół zagrał w tym okresie kilkaset koncertów, grając około 120 koncertów rocznie, w tym kilkadziesiąt poza granicami kraju (w Niemczech, Holandii, Belgii i Francji). Grupa powróciła na scenę 2006 roku, po kilku latach milczenia, by zagrać na najważniejszym polskim festiwalu reggae – „Ostróda Reggae Festiwal”, na kolejnym festiwalu w Bielawie, koncertach w ramach „Roots Reggae Party” oraz występach na innych festiwalach muzyki reggae.

Więcej: http://myspace.com/jafianamuel

____________________________________________________