|
START


MUZYKA





RASTA i REGGAE







BOB MARLEY





INNE







Copyright: PiotRAS
|
„Ska to moje życie"
O Nowej płycie, fascynacjach muzyką ska i Miami Vice opowiada Kuba Kaczmarek
- wokalista Całej Góry Barwinków:
CGB to zespół reggae czy ska?
Ska.
Ska to moje życie. Chociaż scena ska w Polsce jest mizerniutka... Ja jestem
zdecydowanie większym fanem sceny ska. Jednak z fanami ska jest taki problem, że
zwykle mają oni klapki na oczach i cenią sobie jamajskie ska, jazzowe ska, a na
świecie jest milion zespołów, które grają „kosmicznie” różne ska. Bo jak do
jednego worka wrzucić The Skatalites, Skaos, do tego Hotnights, jeszcze
Toasters’ów i jeszcze parę innych kapel?
Czy ta fascynacja muzyką SKA wyklucza równoległe zamiłowanie do muzyki roots i
reggae?
Jestem tak samo fanem polskiego reggae! Tego wyklętego, flirtującego trochę z
punkrockiem, trochę garażowego, może trochę szorstkiego, ale uważam, że ma to
swój smak. W porządku, niech się rozwija reggae czerpiące z dancehallu i ragga,
ale też dajmy egzystować zespołom, które mają trochę inne fascynacje i trochę
inaczej podchodzą do muzyki.
Niebawem w sklepach znajdziemy nową płytę Całej Góry Barwinków, ale pod skróconą
nazwą. Skąd pomysł na wydanie płyty pod szyldem CGB?
Postanowiliśmy używać skrótu, który i tak się ciągle gdzieś pojawia. Cała Góra
Barwinków jest długą nazwą. Nie każdemu się chce to wymawiać, więc sobie skraca
- CGB. Nam się to podoba. Jak zakładaliśmy zespół nie przyszło nam do głowy, że
taka długa nazwa może nam coś utrudniać. Ciągle Cała Góra Barwinków była mylona
z barwnikami i borowikami więc postanowiliśmy, że skrócimy tą nazwę, przy czym
to nie jest wyrzeczenie się „starej”. Wszystkie Wschody Słońca używają skrótu
WWS, żyjemy w świecie skrótów i jeżeli ktoś uważa, że tak jest wygodniej, to nie
ma problemu, my też będziemy częściej używać tej nazwy, ale Cała Góra Barwinków
jest Całą Górą Barwinków.
Jaka
jest ta płyta, czym nas może zaskoczyć?
Ta płyta jest diametralnie różna od poprzedniej. Nasza pierwsza płyta była
zbieraniną rzeczy, które pojawiły się podczas działalności całego zespołu, była
niespójna. Jak nagrywaliśmy byliśmy podekscytowani, że nagrywamy naszą pierwszą
płytę, więc nie do końca zwracaliśmy na to uwagę, nie wyszło to tak jak trzeba,
nie podoba nam się brzmienie chociaż ja sam nad nim pracowałem – właśnie chyba
za długo nad nim pracowałem, bo wygładziliśmy je do cna. Oczywiście nie odcinamy
się od tego, bo to jest nasza pierwsza płyta i jakoś ją tam kochamy, ale w tej
chwili poszliśmy w zupełnie inną stronę. Chcieliśmy zbliżyć się jak najbardziej
do tego co słychać na koncertach. Jest bardziej szorstko. Jest dużo więcej SKA i
to szybkiego SKA, ale ponieważ różne są fascynacje członków zespołu to jest dużo
rock-steady jest tez troszeczkę reggae - bo tego się absolutnie nie wyrzekamy.
Płyta nowa – bardziej skankowa, myślę, że bardziej melodyjna, bardziej
refrenowa, tak bym to określił. Napisaliśmy w materiałach promocyjnych, że jest
bezwstydnie przebojowa i mam nadzieję że taka jest.
A o czym teksty? Stawiacie na przesłanie czy zabawę?
Ktoś kiedyś powiedział: Reggae jest i o babie i o sprawie. Ja jakby bardzo
popieram taki sposób myślenia bo nie jestem rastafarianinem nie identyfikuje się
z tą kulturą i nie chcę o tym śpiewać. Troszeczkę flirtowaliśmy w przeszłości z
tym. Dziś staramy się od tego odejść. Nie chcieliśmy iść w mentorski ton,
chcieliśmy zaproponować ludziom muzykę do zabawy. To jest płyta o życiu. W życiu
jest czas na zabawę, jest czas na miłość i na parę innych spraw…
I to są właśnie te 24 godziny?
Właśnie tak – 24godziny, bo w tych 24 godzinach może zdarzyć się wszystko od łez
do szczęścia i taki jest sens tej płyty.
A skąd pomysł umieszczenia w jednej z piosenek postaci Sonnego Crocketa?
To jest moja fascynacja z dzieciństwa. Uwielbiałem Miami Vice, zresztą do
dzisiaj uwielbiam! To jest świetny klimat. Te różowe budynki, te garnitury, te
okulary, Ferrari, Daytona… A to jest tak: my staramy się grać ska, ska bardzo
mocno czerpie z popkultury. Skatalites grali motyw z Jamesa Bonda i w twórczości
ska podobnych motywów pojawia się ogromna ilość. Na Yellow Umbrella jest
genialna wersja motywu z westernu „Siedmiu wspaniałych” . Ska zawsze się karmiło
takimi motywami . Oprócz Sonnego Crocketa na płycie pojawia się fragment z
Mission Impossible i jeszcze jeden fragment, którego nie zdradzę ponieważ żeby
tą piosenkę znaleźć trzeba się mocno natrudzić – ona jest dla wytrwałych.
Po wydaniu płyty jest czas na koncerty i promocję…
Latem trochę pogramy ale to nie będzie żadna intensywna działalność koncertowa.
Planujemy trasę na jesieni. Chcielibyśmy zrobić coś większego, może jeszcze
zaprosić jakiś zespół i z nim trochę pojeździć po kraju. To są jeszcze plany
niesprecyzowane, ale mam nadzieję, że to się uda.
Na koniec zachęć czytelników RRR do kupna płyty.
Ja bym chciał żeby słuchacze podeszli do tej płyty bez uprzedzeń, aby zapomnieli
na chwilę o nazwie CGB, o wszystkich z tym związanych kontrowersjach. Spróbujcie
posłuchać płyty jako krążka, który został stworzony po to żeby się dobrze bawić.
Jeżeli chcecie usłyszeć dawkę bezpretensjonalnej muzyki - to zapraszamy do
sklepów po naszą płytę.
Rozmawiał: PiotRAS; opracowanie tekstu: Izabella
__________________________________________________
WIĘCEJ INFORMACJI O ZESPOLE
CAŁA GÓRA BARWINKÓW NA:
www.barwinki.prv.pl
|