- - - - - - - - - - - - -
RRR.COM.PL

Strona Główna
Reggae Newsy
Koncerty
Fotorelacje
Recenzje
Forum RRR

- - - - - - - - - - - - -

ARTYŚCI
Polska
Świat

- - - - - - - - - - - - -

ENCYKLOPEDIA
Reggae Słownik
Reggae Rastafari
Bob Marley
Dready
Jamajka
Etiopia
Bębny
Czytelnia

- - - - - - - - - - - - -
SERWIS
Nasze Patronaty
Youtube RRR
Redakcja RRR
Napisz do nas
Reklama
Polecane Strony

- - - - - - - - - - - - -

RRR.COM.PL
Copyright:
PiotRAS & Izabella

 

"Uwierzyliśmy w siebie"

Z Grzegorzem "Wlazim" Wlaźlakiem, liderem i założycielem zespołu Bethel, rozmawiał Piotr Owczarek. Opracowanie tekstu i zdjęcia: Izabella Wiśniewska-Owczarek

Jak na młody zespół, koncertujecie niewiarygodnie często. Jak to robicie?
W tamtym roku w trakcie Bethel Tour 2010 zagraliśmy 80 koncertów, w tym roku na Duchowej Rewolucji zagrane już mamy ponad 35 koncertów, tyle samo jest przed nami, a jeszcze nie mamy zabookowanej jesiennej trasy, która się dopiero kształtuje. Prosta sprawa. Znaleźliśmy menedżera, który jest też naszym dobrym kolegą. Stwierdziliśmy, że przyda nam się taka osoba, która będzie nam organizowała koncerty. Podjęliśmy decyzję i jak widać wyszło nam to na dobre. Niektórzy zarzucają nam: „Po co wam tyle grania?” my jednak wiemy, że bez tego nie będzie efektów, przez to zdobywamy doświadczenie i też słuchaczy, którzy później przychodzą do domu i słuchają naszej muzyki z płyty.

Koncerty to jest wasz sposób na życie i zarabianie również?
Na naszym etapie jeszcze nie. Nie możemy na razie się utrzymać z muzyki, to jest w polskich realiach dość ciężkie. Granie daje nam dużo radości, dużo siły. Gdybyśmy tego nie kochali to podziękowalibyśmy po tamtym roku. Bo granie tylu koncertów jest też męczące, ale poznawanie ludzi na koncertach wszystko nam wynagradza. Gdy wracamy do domów po weekendzie zmęczeni, odsypiamy poniedziałek i cały tydzień czekamy na weekend, żeby znowu wsiąść do busa i pojechać w trasę.

Mówi się, że popularność zespół zyskuje po wydaniu płyty…
Dość długo kazaliśmy czekać słuchaczom na nasz pierwszy krążek, bo po dopiero czterech latach działalności ukazała się nasza debiutancka płyta. Myślę, że to było słuszne podejście i na pewno też te 80 koncertów, które zagraliśmy w zeszłym roku, spowodowały, że tyle sztuk tej płyty poszło w świat.

Było też kilka sukcesów. Między innymi wygrana w Konkursie Młodych Talentów im. Ryszarda Sarbaka. Co wam dała wygrana?
To było dla nas duże wyróżnienie. W pewnym sensie uwierzyliśmy w siebie. Okazało się, że 4 lata grania nie poszły na marne, że warto było to robić. Są takie etapy w działalności zespołu, że dostajesz takie odpowiedzi od branży i przede wszystkim od ludzi, bo tu ludzie decydowali. Dzięki temu wiemy, że to warto robić, wiemy, że ktoś na nas stawia. Wygrana była takim potwierdzeniem tego naszego przekonania, że to jest dobra droga. Zeszły rok był przełomowy. Było dużo pracy i włożonego wysiłku, ale cały czas wszystko szło do przodu. I nie wiem czy to akurat od Piasków, ale one miały myślę duży wpływ, bo już zawsze można powiedzieć: „laureat festiwalu”. I organizatorzy inaczej patrzą na taki zespół…

Ale wygrana w ostrowskim konkursie to wasz nie jedyny sukces…
Tak, udało nam się w eliminacjach na Przystanek Woodstock. W tym roku zagramy również na Ostródzie. Staraliśmy się o to przez kilka lat, musieliśmy swoje odczekać. Dwa lata cierpliwie wysyłaliśmy nagrania. Za trzecim razem się udało. Ale z tego, co widzę, to nie wszystkie zespoły pokornie czekają na swoją kolej. Myślę, że warto czekać.

Ważnym momentem myślę było również to, że wasz utwór „Zabrali mi skrzydła” pojawił się na składance RastaStacji.
Oj tak. Kiedy dostaliśmy tą propozycję to długo się nie zastanawialiśmy. Utwór poszedł w starej wersji. Obawialiśmy się nawet, kiedy wydawaliśmy już naszą debiutancką płytę, czy to jest dobry zabieg żeby nagrywać drugą wersję tego utworu. Ale okazało się, że są zwolennicy starszej wersji i tej nowej. Z rozmów z ludźmi na koncertach wynikało, że słyszeli nas po raz pierwszy właśnie na tej składance. Zresztą z wami było podobnie – prawda? Kiedy została wrzucona na Youtuba cała składanka, to „Skrzydła” miały najwięcej odsłuchań. Oczywiście jak Kamil wygrał program to numer Starguardmuffin wyskoczył na prowadzenie, ale na dzień dzisiejszy ten nasz numer ma 50 000 odtworzeń. Myślę, że to sporo.

Skoro wspomniałeś Kamila, kumplujecie się scenicznie. W zeszłym roku na Piaskach wasze zespoły konkurowały, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zamieniłbyś się z Kamilem na kariery?
Ciężkie pytanie. Z jednej strony tak, bo gra dla sporej liczby osób i tego mu bardzo gratuluję. Z drugiej strony… nie. Bo ja mogę wyjść po koncercie i normalnie rozmawiać z ludźmi, a on ma z tym problem. Mamy kontakt przy okazji koncertów klubowych. Sporo graliśmy razem. Kiedyś to Siwy (menedżer Bethel) załatwił im kilka koncertów po kumpelsku i teraz chłopacy chcieli się odwdzięczyć i zaproponowali nam suporty. Jesteśmy im za to wdzięczni. Teraz każdy gra swoje. To okres plenerowy, ale ostatnio jak chłopaki grali w Kępnie, zrobiliśmy im niespodziankę i pojechaliśmy na koncert. Kamil zaproponował żebym wskoczył na jeden utwór. Tak więc, gdy jest okazja wspieramy się nawzajem.

Wasza debiutancka płyta ma charakter surowego polskiego reggae, dużo gitar, zadzior rockowy, garażowe brzmienie. Tak miało być, czy tak wyszło?
Taki się ukształtował nasz styl przez te 4 lata. Niektórzy się też śmieją, że gramy reggae-polo. Dla nas nie ma problemu. My gramy swoją muzykę. Na początku owszem, były covery, ale powoli to uciekało i gramy teraz swoje i się pod tym podpisujemy. Wiemy, że to nasz pierwszy krążek i że nie jest rewelacyjny, ale nie jest też beznadziejny. Jest dobrze, ale wiemy, że kolejna płyta będzie już dużo, dużo lepsza, o to doświadczenie studyjne. Wielu ludzi mówi też, że płyta jest inna niż koncerty. Ale to nie jest powiedziane w złym kontekście. Płyta jest spokojna. Można wrócić do domu z energetycznego koncertu i posłuchać jej w spokoju.

Porozmawiajmy teraz o Wlazi acoustic. Co się kryje pod tym projektem? Skąd pomysł na to, żeby jeszcze coś innego robić?
Jak zaczynaliśmy grać mieliśmy sekcję smyczkową i było nas sporo. W muzyce reggae chyba tylko Twinkle Brothers i Trybunie Tutki użyli tego zabiegu. My kiedyś też próbowaliśmy. Niestety nie wytrzymało to próby czasu i skupiliśmy się na Bethel, a skrzypki odeszły. Ale mój szef, u którego w lokalu pracuję jako barman a u którego stawialiśmy pierwsze sceniczne kroki, zaproponował żebym założył jakiś akustyczny mały projekt bo z Bethel w tym klubie już się nie mieścimy. Myślałem o tym już wcześniej, bo chciałem mieć kontakt z tymi skrzypcami, z wiolonczelą. Udało się zebrać ekipę, wspierają mnie Robert perkusista i Magda na basie. Gramy numery reggae, ale też próbujemy czegoś innego. Nie chcemy się zamykać. Gramy własne kompozycje, również numery Bethel w akustycznych wersjach. Pojawiają się covery. Zaczynaliśmy grać dla znajomych, dla 50 osób. W tej chwili gramy już od roku, a na ostatnich koncertach było po 160 osób. To był spontaniczny projekt i myślałem, że to będzie kilkurazowa akcja, ale widzę, że jest sens. Więc kiedy możemy i jest czas to gramy z Wlazi acoustic.

Rozumiem że to projekt typowo klubowy, koncertowy, nie fonograficzny?
No więc… ludzie często pytają kiedy będzie można posłuchać sobie tej naszej muzyki z MP3 albo chociaż jakiejś koncertówki. Zastanawiamy się więc, czy nie warto jednak wejść do studia i nagrać to chociaż w surowej wersji. Myślimy o tym. Na pewno nie na dużą skalę, ale dla znajomych na pewno nagramy jakiś kawałek, może w sieci puścimy.

Na koniec powiedzmy o planach Bethela. Dużo koncertujecie płyta pojawiła się niedawno, ale czy pracujecie nad czymś nowym?
Tak, gramy już nowe kawałki na koncertach i testujemy jaki jest odbiór publiczności. Przyjęcie tych nowych numerów jest pozytywne. Może nie tak jak w przypadku „Zabrali mi skrzydła”, ale to też na pewno kwestia osłuchania. Wiemy też, że musimy zachować ciągłość. Jest już jedna płyta, za dwa lata chcemy wydać następną. Pod koniec tego roku chcemy wejść do studia, chcemy po prostu pracować. Tak więc 2011 studio, a 2012 na Euro wydajemy płytę.

Rozmowa została przeprowadzona 3 lipca 2011, podczas Festiwalu Reggae na Piaskach w Ostrowie Wielkopolskim.

----------------------------------

BETHEL

Bethel powstał we Wrocławiu w grudniu 2006 roku, założony przez Grzegorza Wlaźlaka. Początkowo pod nazwą Sacrum skupiał trzy osoby, które połączyła miłość do muzyki i chęć wspólnego tworzenia. Kolejne próby i koncerty przynosiły zmiany w składzie, który w rekordowym okresie tworzyło 11 młodych osób. W tym czasie ewoluowała też twórczość Bethel, cały czas jednak czerpiąc z muzyki reggae i rozmaitych jej podgatunków. Dziś na koncertach Bethel można zarówno poskakać przy rytmach szybkiego ska, jak i kołysać się przy łagodnym roots reggae i dubie. Zespół najlepiej czuje się właśnie podczas energetycznych występów na żywo. Świadczą o tym liczne koncerty po całej Polsce. Jesienią 2010 ukazała się debiutancka płyta zespołu pt. „Muzyka Serc”.

Skład:
Grzegorz Wlaźlak (wokal, gitara)
Grzegorz Małyga (gitara)
Magda Dachowska (gitara basowa)
Robert Dachowski (perkusja)
Marcin Drab (conga, perkusjonalia)
Konrad Możdżeń (djembe, darbuka, perkusjonalia)
Piotrek Zarówny (trąbka)
 

----------------------------------