START
Nowości na stronie
Reggae newsy
MUZYKA
Reggae w Polsce
Reggae na świecie
Recenzje
Koncerty
Fotorelacje
RASTA i REGGAE
Reggae i  Rastafarianizm
Dready
Jamajka
Bębny
Czytelnia
Reggae słownik
Rasta foto
BOB MARLEY
Życie i twórczość
Dyskografia
Teksty piosenek
Wywiad
Galeria foto
INNE
Download
Forum
Czat
Rasta Rodzina
Księga Gości
Linki
Autorzy RRR

 

Poznaj innych Rasta z Polski!

  

Copyright: PiotRAS

 

 

 

 

Reggae, podobnie jak jazz i blues, to dla wielu słuchających, taki rodzaj muzyki, który najlepiej i najpełniej może być realizowany tylko przez czarnych artystów. Biali wykonawcy, jeżeli zaczynają uprawiać ten rodzaj sztuki, już od samego początku spotykają się z krytyką i zarzutami naśladownictwa czy wtórności. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ sztuka tworzona przez Murzynów jest aspektem ich życia, jak wszystko co żywe, posiada wymiar nie tylko cielesny, ale również duchowy , transcendentalny i moralny. Sztuka pozbawiona tych aspektów staje się tylko formą, która, choć łatwa do naśladowania, często w rezultacie okazuje się być opakowaniem dla miałkich treści. Reggae to jednak nie tylko muzyka. To również, a może przede wszystkim pewna specyficzna sytuacja kulturowa. Sytuacja ta zdarza się w dowolnym miejscu świata i powtarza w innych od czasów co najmniej biblijnych, a może od początku świata. Sytuacja ta, to walka Dobra ze Złem. Dlatego właśnie reggae jest muzyką Walki. Jest to również muzyką wiary, że Dobro musi ostatecznie zwyciężyć. Wykonawcy reggae są wojownikami, rycerzami wspieranymi w swej misji i walce siłą i miłością Jah, jedynego Boga, który wiodąc ludzi ku sobie pokazuje im kierunek drogi ich życia. Droga życia wiedzie od Jah ku Niemu. Człowiek w tej drodze często przystaje, zdarza się, że zapomina o tym, iż powołany jest do bycia strażnikiem Prawdy i Dobra, wiary i nadziei. Sam siebie ogranicza i własnym lenistwem powstrzymuje czynienie. Czyn zamienia w myśli, dokłada myślenie do bycia i wtedy gubi gdzieś ową naturalną jedność serca i umysłu. Jakże często sami siebie wpędzamy w niewolę własnych po myśleń o świecie.

BOB MARLEYMuzyka reggae związana jest nieodłącznie z brzmieniem, które ma nie tylko wymiar estetyczny, ale również kulturowy. Z problemem brzmienia wiąże się to, co określane jest mianem przekazu. Czyli taki rodzaj słów, które mocą swego brzmienia mogą wywoływać przeobrażenia w postrzeganiu otaczającego nas świata. Opowieści o Afryce, o jej tradycji i kulturze, stanowią główny wątek przesłania reggae. Słuchając ich - jedni przypominają sobie to, co było, inni dowiadują się o tym. I tak jak muzycy tworzą własne wątki przekazu, tak słuchacze, wszyscy razem i każdy z osobna, mają własne wizje i interpretacje. Wieloznaczność opowieści sprawia, że każdy może pojąć bez trudu główne wątki rastafariańskiego przesłania. A to, że one współwystępują, stanowi właśnie istotę muzyki reggae. I dlatego może ona rozbrzmiewać w różnych miejscach świata z równą siłą i doskonałością. Reggae - w slangu jamajskim "patois" oznacza coś przeraźliwie biednego, dzikiego, ale zarazem coś niezwykle godnego. pełnego dumy i wolności. Reggae - to naturalne uczucie płynące prosto z serca i wielka wiara wynosząca ducha ponad marność tego świata. Jamajscy Rastafarianie żyjący w ascezie, zintegrowani z przyrodą. walczą z diabłem w pieniądzu. Występują z orężem własnej afrykańskiej tradycji, muzyki i pieśni - w walce z każdą formą przemocy. Ich credo to: Nie ma ludzi złych. są tylko ludzie słabi, w których w nieustannej walce doczesnego życia. zło przeważa nad dobrem. Pieśniarze Rasta muszą znaleźć w sobie taką siłę, by tchnąć w siebie ducha. który pomoże przezwyciężyć zło w sobie. Mówią też: Spójrzcie na lwa; króla naszej dżungli. Gdy jest głodny i wyrusza na polowanie, to zabija tylko jedną antylopę by się nasycić. Wy zawsze chcecie więcej - na zapas. Twierdzą. że człowiek jest integralną częścią boskiej natury i nie powinien czuć się jej absolutnym panem. Winien współżyć ze zwierzętami i roślinami. a czerpać z owoców boskich tylko tyle, by zaspokoić potrzebę i to jest wiodący nurt w pieśni roots-reggae, której słucha się także i u nas.

Trans bębnów porywa do tańca, huk elektrycznych gitar pozwala się wyżyć. ale dominuje "słoneczna" nuta czerpana z promieni danych w naturalny sposób Jamajczykom i Afrykanom. Ludzie śpiewają razem melodyjne refreny, które są jak hasła. Później dociera do nich myśl zawarta w słowach. Oczywiście u nas komunikacja jest opóźniona ze wględu na barierę językową, ale słuchacze wierzą autentycznej wypowiedzi ludowych artystów. Tego się nie da oszukać. Postawy pieśniarzy Rasta stają się pewnym wzorcem dla młodzieży. Młodzi przejmują to jak nową modę, którą czerpią w ostatnich trzydziestu latach głównie z muzyki. Bezpośrednia konfrontacja z artystami reggae może być niezwykle pożyteczna. Młodzi oprócz poznania - starej i bogatej, choć egzotycznej i nie zawsze zrozumiałej dla nich kultury afrykańskiej - mają okazję przekonać się, że są to ludzie niezwykle dumni z własnego dziedzictwa, historii. Niech będzie to sygnałem. że trzeba być sobą i czerpać z własnych źródeł. Bardzo ważne jest by narodziła się w Polsce - nasza autentyczna, ale współczesna - powstała tu i teraz - muzyka ducha.. W tych trudnych czasach, gdy panuje powszechne zwątpienie, niewiara i szakalizm, jest to niezwykle ważna i trudna do wypełnienia misja.

Bob Marley pod koniec swego życia mówił, że to reggae, które on tworzy nie jest muzyką tylko czarnych. "Mój ojciec był biały i tak jak płynie we mnie krew Białych i Czarnych, tak moja muzyka płynie do wszystkich, bo wypływa z mojego serca. Reggae jest rzeką miłości i jest dla tych, którzy wiedzą czym naprawdę jest miłość."

Ruch Rastafari posiada trzy wymiary splatające się wzajemnie oddziaływujące na siebie oraz pozostające we wzajemnym ze sobą powiązaniu. Wymiary te to społeczno - polityczny, kulturowy i religijny aspekt życia rastafariańskiej wspólnoty. Przynależność do ruchu Rasta określana jest nie na podstawie poglądów i opinii na jakiś temat, lecz wyznaczona przez owe trzy wymiary życia, które każdy Dread ma nie tylko przemyślane, co wyraźnie widziane. Rastafari nie jest więc jakąś formalną organizacją, lecz realnie istniejącą wspólnotą dzieci Jah, skazanych na życie w Babilonie. Dlatego też życie jest jedynym świadectwem wspólnoty. Podstawowe elementy doktryny ruchu Rastafari wywodzą się z poglądów Marcusa Garveya, który pierwszy rzucił hasło Czarne jest piękne oraz Bądź dumny ze swej rasy. Ten urodzony na Jamajce prorok swego ruchu, który szczególną popularność zyskał w początkach XX wieku, ogarnięty był pasją stworzenia w Afryce ogólnomurzyńskiego państwa. Gdy w roku 1927 rząd Stanów Zjednoczonych deportował Marcusa Garveya, który mówił zbyt wiele i zbyt głośno, Garvey wrócił na Jamajkę i dalej przemawiał: Zwróćcie oczy w stronę Afryki, gdzie koronuje się Czarny Król. Trzy lata później przepowiednia się sprawdziła i stało się to powodem ugruntowanie poglądów Garveya oraz stanowiło wzmocnienie dla jego pozycji jako przywódcy ruchu.

W roku 1930 Lif Ras Tafari Makonnen, koronował się jako Hajle Sellasje I, 225 Cesarz Etiopii, Król Królów i Pan Panów, Zwycięski Lew z Plemienia Judy. Cesarz panował niepodzielnie od 1930 do 1975 roku, z przerwą sześciu lat podczas II wojny światowej. Na początku lat 70 - tych zaczął tracić kontrolę nad swoją armią - siłą, która przedtem utrzymywała jego wynędzniałych, poddanych chłopów w posłuszeństwie. Monarchia jako ustrój przeżyła się w Afryce. Armia zwróciła się przeciwko swojemu cesarzowi. Został zdetronizowany i zamknięty w areszcie domowym. O siódmej rano w środę, 27 sierpnia 1975, wydał swoje ostatnie tchnienie i zakończył ziemskie panowanie. Rastafari jako filozofia i światopogląd, od początku lat 70 - stał się ruchem o charakterze bardziej uniwersalnym. Najpierw jako ideologia czarnych mniejszości zamieszkujących biedne dzielnice Londynu i Birmingham oraz większych miast USA i Kanady. Po odzyskaniu przez Jamajkę niepodległości wielu jej mieszkańców w tych właśnie miejscach widziało swoją Ziemię Obiecaną, lecz po przybyciu do tych miejsc okazywało się, że wszelkie zdobycze cywilizacyjne, technologiczne i kulturowe nie są przeznaczone dla Czarnych. Dzieci pierwszych imigrantów, urodzone lub wychowane w Anglii, nie były tak gotowe jak ich rodzice do przyjmowania statusu obywateli drugiej kategorii i wąskich możliwości życiowych, które im oferowano, ani też do godzenia się na obiegowe definicje murzyńskości. Reggae stało się punktem, wokół którego mogła skupić się inna kultura, inny zestaw wartości i samookreśleń. Wyłonił się nowy styl angielskiego Jamajczyka - mniej ograniczony przez brytyjskość, mniej rozdarty między trzeźwością, racjonalizmem, zdrowym rozsądkiem a "kolorem". Wspólnota Rasta ze swoimi dreadlockami stworzyła silny kontrast w stosunku do klasy średniej z jej ideałami i instytucjami. Duchowe i polityczne podstawy codziennego życia są przedmiotem ciągłej dyskusji, która znajduje swoje odbicie w tekstach. Trudno od razu zrozumieć rzeczywiste znaczenie rastafariańskiego światopoglądu, ale sama muzyka przemawia wyraźnie i porywa odbiorców z całego świata. Reggae i Rastafari to nie synonimy, ale jedno bez drugiego nie może istnieć. Muzyka reggae zamieniła się znacznie od czasów grounations, ale nadal wyraża bogatą i podniosłą tradycję muzyczno - kulturową, a jej przesłanie musi dotrzeć do wszystkich, którzy chcą go wysłuchać.

Rastafari jest przesłaniem, a reggae jego środkiem wyrazu. Kwestionując uporządkowane przejawy zdrowego rozsądku (w wyglądzie, języku, wszelkie konwenanse, itd.), Rasta przenoszą swoją krucjatę poza wyraźną arenę prawa i porządku na poziom "tego, co widać". Właśnie na powierzchni życia społeczeństwa ruch Rasta wprowadził największe przemiany i przewartościowania, zmieniając murzyńskość w coś pozytywnego, w naładowaną esencje, broń zarazem śmiercionośną i stosowaną za bożym przyzwoleniem. Rasta jest ruchem powrotu do korzeni, do afrykańskości. Kłopot z tym, że Rasta muszą sobie właściwie tworzyć swoją tradycję, zważywszy, że absolutna większość z nich nie wie, gdzie w Afryce mieszkali ich przodkowie. Poza tym ta nowa/stara kultura, musi się jakoś mieścić w teraźniejszości, więc powrót do afrykańskich z przed 400 lat nie jest możliwy, nawet jeśli Rasta chcą żyć całkowicie poza obecnym społeczeństwem. Jedną z najważniejszych dziedzin tej ciągłej tworzonej alternatywnej kultury jest sposób porozumiewania się. Rasta jest religią - filozofią - sposobem życia wywiedzionym z chrześcijańskiego fundamentalizmu, a główne pojęcia i punkty odniesienia pochodzą z Biblii poddanej uważnej i krytycznej analizie. Porozumiewanie się za pomocą mowy z używaniem słów niesie w sobie wielką moralną i duchową odpowiedzialność. Rastafarianie nie bawią się słowami, nie zajmują ich językowe zabawy czy słowne gry, nie mielą językami bez potrzeby. Uważają bowiem, że w moralnym i duchowym zjednoczeniu działanie człowieka jest błogosławione i gloryfikowane oraz posiada realny efekt interakcji ze wszystkimi ludźmi i wszystkimi siłami życiowymi w naturze. Dlatego właśnie znaczenie tego co mówisz nie może być marnowaniem siły i trwonieniem ludzkiej energii. Jest to boska gospodarność połączona z moralnością i odpowiedzialnością. Możemy ich poznać dzięki pojęciom. Rastafarianie poprzez lata ukazywali swój wspólny rozwój i jedność jako znaczący ruch społeczny poprzez kształtowanie odmiennego słownictwa i pojęć, wyrażających wibracje ich szczególnych potrzeb. Pojęcia te, to ogólne nazwy określenia, używane przez rastafarian dla uwydatnienia tych ogólnych czynników i sił, które są w ich życiowym doświadczeniu ważne. Podczas gdy nasi intelektualiści i politycy z Trzeciego Świata nadgorliwe przyswajają cudzoziemskie i obce pojęcia, Rastafarianie obstawiają przy tworzeniu i rozwijaniu pojęć o wiele bardziej pasujących do doznawanej przez nich rzeczywistości. Pojęcia te i idee, które posiadają jako grupa, dają nam ogólny obraz lub model przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, takich jakimi oni je widzą. Te spontaniczne ludowe twory, zestawione sumują się w szczególną społeczną teorię jamajskiego społeczeństwa i naszych czasów, duchową w swym nastawieniu. Ponieważ są one stworzone z ludowej skarbnicy ich doświadczeń, Rastafarianie podkreślają, że pojęcia te są "naukowe", gdyż odzwierciedlają "rzeczywistość" ich życia. Są stworzone i umocnione przez codzienne doświadczenia części ubogiego afrykańskiego ludu, żyjącego i uwięzionego u podstawy historycznie uwarunkowanej piramidy rasowo - klasowej.

Symbolem religii rastafariańskiej jest Ganja. Rastafarianie palący trawkę usprawiedliwiają się, iż to JAH pozwolił im to robić. Czczą Najwyższego przez całe życie. Po trawce ich hołd oddawany Bogu jest większy, przez co mogą Go lepiej czcić. Ganja jest uważana za "zioło mądrości" - według Rastafarian człowiek po spaleniu skręta jest mądrzejszy i swobodnie uwalnia uczucia. Powodem dla którego ta roślina stała się taka ważna dla Rastafarian jest fakt, iż na grobie króla Salomona zostało znalezione takie zioło. Palenie jej stało się obrzędem Rastafariańskim. Wielu przywódców nalegało, aby Rasta palili zioło. Innym powodem są fragmenty w Biblii znalezione przez Rastafarian. Rytuał Nyahbinhgi to rytuał podczas którego Rastamani palą święte zioło, biją w bębny, grzechoczą grzechotkami i śpiewają pradawne hymny Zion`u. Jednak większość Rasta pali trawkę na codzień. To dzieje się głównie na Jamajce. Jamajka jest największym producentem czystej marihuany na świecie. Jest tam hodowana w ogródkach jak warzywa i owoce. Głównym terenem na którym uprawia się marihuanę na Jamajce są pola ukryte w górach. Posiadanie ganji jest tam, jak prawie wszędzie nielegalne, to jest właśnie powodem górskich hodowli bezpieczniejszych od nizinnych. Mimo tego, że plantacje są ukryte w górach wiele z nich jest i tak znajdywanych i niszczonych przez policję. Jednak policja znajduje i niszczy pola, a one ponownie są zasiewane. Innym powodem, dla którego jest to tak popularna uprawa na Jamajce to bieda, która nie jest zauważana przez rząd. Tak więc ludzie nie mają wyjścia i sadzą z nadzieją na uzyskanie minimalnych dochodów umożliwiających im dalszy żywot.

BOB MARLEY O GANJI: "Ziele jest absolutną świętością rastafarian, którzy je czczą. Przypalamy sobie ziele, które jest mądrością narodu. Tak jak alkohol jest zgubą rodzaju ludzkiego tak ziele jest zbawieniem. My akceptujemy ziele, jest ważne. Dziwne tylko, dlaczego zajmuje tak wiele miejsca w życiu ludzi którzy go nie akceptują. Dla nas ziele jest rzeczywistością i życiem. Nie jest to coś materialnego, namacalnego. Mówi się, że ziele to roślina, ale tylko ganja jest dobra na wszystko. Dlatego ci którzy mają z nią kontakt chcą czynić dobro. Są dobrzy nawet dla wysoko postawionych, nawet dla tych którzy zabraniają nam ją palić. Oni siedzą i mówią, że nie wolno i że się zabrania, bo ponoć to czyni z ciebie buntownika. Przeciw czemu? Ziele da ci czas na kontemplację, na prawdziwe życie, zaraz po użyciu. System jest przeciwko ziołu, bo ziele czyni cię niezłomnym. Kiedy palisz zioło - twoja świadomość staje przed tobą. I widzisz ją. Więc diabeł nie lubi, jak zawsze jesteś świadomy i robisz porządek ze swoim życiem. Diabeł wie, że wtedy nie będziesz robić głupot. Tak więc zioło jest uzdrowieniem narodu."

Opracował PiotRAS na podstawie "Reggae Rastafari" S. Gołaszewskiego

REGGAE W POLSCE

Muzyka reggae pojawiła się w Polsce na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Uznaje się, że pierwszą formacją która użyła jamajskich rytmów w swoich utworach była punkowa Brygada Kryzys - Roberta Brylewskiego i Tomasza Lipińskiego. Stylistykę tę wykorzystywały również inne zespoły związane z tym nurtem - Deadlock i TILT. Przełomowy był jednak rok 1983 rok kiedy to wspomniany R. Brylewski założył pierwszy zespół reggae - Izrael. Krótko potem powstały: Gedeon Jerubbaal, R.A.P., Bakszysz i Daab.

Pierwsze teksty w polskim reggae dotyczyły prawie wyłącznie Babilonu, a więc złej, popsutej przez pieniądz i władzę cywilizacji zachodu, co w naszym przypadku odnosiło się najczęściej do państwa komunistycznego. Dzięki polskim tekstom i poruszanym w nich tematom, bliskim prawie każdej młodej buntującej się osobie, reggae zaczęło odnosić niesamowite sukcesy. Okazało się, że muzyka z Jamajki wcale nie jest nam odległa ani dźwiękiem ani przekazem.

Niestety w parze z zainteresowaniem reggae wśród słuchaczy oraz organizatorów imprez muzycznych nie szło zainteresowanie wytwórni płytowych, ani też mediów. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że trójkolorowa subkultura ludzi ze strączkami na głowie - jak określano polskich rasta - była spychana w medialny niebyt. Tylko nielicznym udawało się nagrać materiał i zaistnieć w radiu czy telewizji. Na szczęście nie miało to wpływu na popularność jako taką, czego dowodem niech będą np. festiwale w Jarocinie, gdzie rokrocznie grywały zespoły reggae, mające też w okresie boomu tego gatunku całe festiwalowe dni tylko dla siebie. To nie mogło przejść bez echa. O muzyce rodem z Jamajki zaczęły pisać gazety np. popularny w tamtym czasie "Non Stop". Muzyce reggae poświęcone były też audycje radiowe prowadzone np. przez Sławomira Gołaszewskiego ("Pieśni Wędrowców") i Włodzimierza Kleszcza ("W kleszczach reggae").

Niestety, nic co piękne nie trwa wiecznie. Początek lat 90. przyniósł załamanie jamajskiej sceny w Polsce. Muzyka nadwiślańskich "rastamanów" nie wytrzymała konkurencji ze strony wszechobecnego rocka i popu. W pierwszej połowie lat 90. reggae stało się muzycznym marginesem. Coraz mniej było go na festiwalach, coraz mniej pisano o reggae w prasie. To zaś przełożyło się na ilość grup chcących kontynuować tradycje zapoczątkowane przez Izraela. Formacje takie jak Habakuk, Stage Of Unity, Credon, Będzie Dobrze, Bakszysz... grywały coraz rzadziej. Wiele młodych zespołów po kilku koncertach rezygnowało z dalszej działalności. Powód? Nie było gdzie grać i gdzie nagrywać. 

W pewnym momencie zrozumiano, że reggae to nie tylko spokojna, kołysząca muzyka, ale i kilka pokrewnych gatunków. Za sprawą satelitarnych stacji muzycznych do Polski dotarły dźwięki ragga i dancehall. Nagle też, na fali popularności hiphopu, polski słuchacz tego gatunku dowiedział się, że korzenie jego ulubionej muzyki to nic innego jak... reggae. I znów się zaczęło. Odrodziły się festiwale, zespoły zaczęły wydawać lub wznawiać płyty a nad Wisłę zapraszano czołowych artystów z Jamajki i Wielkiej Brytanii. Michael Rose, Twinkle Brothers, Zion Train - to tylko niektórzy wykonawcy jacy w tamtym czasie dali w Polsce koncerty. Zapoczątkowana została druga młodość reggae. Nie trzeba było długo czekać na narodziny nowych składów. Po latach posuchy w muzycznych kalendariach znów zrobiło się trójkolorowo a na ulicach coraz częściej można było spotkać młodych ludzi w dredach. Reggae trafiło wreszcie do telewizji. I choć reakcje na taki stan rzeczy były początkowo nieprzychylne - bo dla wielu reggae to niezależność, także medialna - to jak się dziś okazuje wszystkim wyszło to na dobre.

Dziś już nikogo nie dziwi udział zespołów reggae w porannym programie telewizyjnym, czy też na czacie organizowanym przez duże portale internetowe. W chwili obecnej działa kilkadziesiąt zespołów grających roots reggae. Coraz więcej jest też soundystemów i dj-ów, którzy na imprezach reggae i pokrewne gatunki prezentują w pojedynkę. Niedawno doczekaliśmy się też drukowanej "Encyklopedii Polskiego Reggae" (autorstwa Jarosława Hejenkowskiego), a nawet tematycznych czasopism ("Free Colours", "Reggaebeat"), o stronach internetowych nie wspominając. Każdy tydzień przynosi informacje o kolejnych większych lub mniejszych imprezach reggae. Te największe jak festiwal w Ostródzie i Bielawie trwają 3 dni a ich główną atrakcją są występy jamajskich klasyków i wielkie powroty gwiazd rodzimej sceny. To właśnie w Ostródzie w 2006 roku reaktywował się IZRAEL Roberta Brylewskiego. Zdaje się więc, że reggae w Polsce przeżywa dziś nie tyle drugą młodość co wchodzi w okres muzycznej dojrzałości. W każdym razie nigdy nie miało się tak dobrze jak teraz...

PiotRAS

Zdjęcie grupy Izrael: www.izrael.art.pl