|
START


MUZYKA





RASTA i REGGAE







BOB MARLEY





INNE










Copyright: PiotRAS
|

ISRAEL VIBRATION "Jericho"

Już nie w trzyosobowym
składzie, ale jako duet, przypomina o sobie niesamowita jamajska grupa wokalna
Israel Vibration, której album "Jericho" ucieszy wszystkich miłośników
tradycyjnego reggae. Bo właśnie uduchowione, zaśpiewane na głosy teksty oraz
bliska roots gra sesyjnej sekcji rytmicznej, wyróżnia dziś formację z Jamajki na
tle, modnych na tej wyspie, seksistowskiej raggi i błahego dancehallu.
Rzut oka do "Biblii" Rastamanów - tomu Steve Barrowa i Petera Daltona
zatytułowanego po prostu "Reggae" (The Rough Guide 1997/98) i wszystko jest
jasne. Tworzący dziś Israel Vibration dwaj pieśniarze, Cecil "Skelly" Spence i
Lancelle "Wiss" Bulgin, to dobiegający pięćdziesiątki seniorzy na scenie nie
tylko jamajskiego, ale i światowego reggae. Do niedawna, nim zespół opuścił
Albert "Apple" Craig, było to ostatnie aktywnie działające trio wokalne,
ponieważ takie "firmy", jak Black Uhuru, The Mighty Diamonds, The Meditations,
The Gladiators czy The Itals rozpadły się lub zawiesiły działalność. Podobny
epizod ma w swej karierze również Israel Vibration. Po znakomitym debiucie płytą
"The Same Song" (1978) i nie mniej udanym krążku "Unconquered People" (1980),
trójka muzyków chorych na Haine-Medina przestała nagrywać i koncertować. Ich
powrót na scenę zaaranżował osobiście, w drugiej połowie lat 80., Dr. Dread -
szef wytwórni RAS Records. Od tej pory możemy karmić ducha i dać potańczyć nogom
przy pulsujących rytmach roots tego nietuzinkowego bandu, który o mały włos nie
odwiedził po raz pierwszy Polski w 2000 roku. Do koncertu nie doszło, ale możemy
posłuchać longplaya "Jericho", którego promocja miała być powodem wizyty
czarnoskórych artystów w naszym kraju. Duet wokalny Skelly-Wiss, wsparty przez
wybitnych instrumentalistów (Sly Dunbar, Julian "Junior" Murvin, Erol "Flabba"
Holt czy Dean Fraser), serwuje nam niespełna godzinną, muzyczną podróż na
Karaiby. Dzieląc się solidarnie obowiązkami kompozycyjnymi, a co za tym idzie
również pierwszymi wokalami, dwaj dreadmani udowadniają, że również w XXI wieku
reggae może prezentować się interesująco. Bez zbędnych syntetyczno-komputerowych
udziwnień, lecz za to z dęciakami, muzyka Israel Vibration brzmi nad podziw
przebojowo (polecam zwłaszcza singlowy utwór "Truoble"), co mają szansę docenić
nie tylko reggaemaniacy, ale głównie przypadkowi słuchacze, którzy lubią
wszystko co dobre. - ONET.PL -

|