|
START


MUZYKA





RASTA i REGGAE







BOB MARLEY





INNE










Copyright: PiotRAS
|

KONIEC ŚWIATA "Korzenie"
W
chwili (dla mojego ucha okrutnej), gdzie zgodnie z obecnymi modami mnożą się
hybrydy grające ska, przydają się takie patenty jak reedycje płyt. Przypominają
się wówczas kapele, które o tej muzyce mają zasadnicze pojęcie, a reszta
czerwieni się ze wstydu. Płyta „Korzenie” Końca Świata powinna stanowić pewne
kompendium dla naturszczyków w klimacie. Mimo że często słychać na niej
wyostrzone gitary (co nieco oddala od typowego 2tone), to jednak ska jest jej
głównym atrybutem. Reedycja debiutanckiego wydawnictwa odświeża dokonania
pierwotnego składu Końca Świata i uzupełnia je o dwie nowe aranżacje.
Kapela powstała przed siedmioma laty, ma na swoim koncie 3 płyty
(„Korzenie”, „Symfonia na sprzedaż”, „Kino Mockba”), a każda zdecydowanie sięga
do tradycji. Przy okazji nie można mówić tu o ezoterycznym undergroundzie,
bowiem zespół wiele razy słyszany był wysoko na listach przebojów w radiu i grał
na paru festiwalach (m.in. na Przystanku Woodstock). Ogólnie dla lubiących tego
typu rytmy, zespół jest z pewnością znany.
Spośród całej dyskografii, płyta „Korzenie” jest bodaj najbardziej skankowa.
Oczywiście nie brak tu wybryków czy to regałowych („Myśl, a słowa”), czy też
punkowych („Z rękami w górze”). Dwa najbardziej ponętne elementy to: dęciaki i
teksty. Pierwsze pojawiają się wszędzie. Nawet, jeśli brakuje typowego,
skankowego rytmu („Revolution”), to one decydują o „gatunku”. Inteligentne
teksty pozbawione agresji pozwalają wysilić się naszym szarym komórkom i
zdystansować do własnego życia. Dominującym tematem jest czas i jego różne
oblicza. Wiadomo, że ska jest raczej neutralne, ale wiele takich kapel zaczynało
od punk rocka i anarchowe idee często przebijają się w późniejszym graniu.
Natomiast Koniec Świata swoją debiutancką płytą, zamiast malkontenckiego „no
future”, postuluje pozytywne: „tam, gdzie nic nie ma zapuścimy korzenie,
zasadzimy drzewa” - i niech nikogo nie zniechęci nazwa zespołu. Myślę, że
głównie o pozytywy rytm i afirmowanie wolności tutaj chodzi.
Nie sposób być w tym przypadku marudnym krytykiem, tym bardziej, że mimo
wielokrotnie zmieniającego się składu kapela jest bardzo konsekwentna. Wszystkie
płyty utrzymane są w tym samym klimacie, a każdy kawałek, jak dla mnie, to
hicior;)
Zatem nic już nie piszę...poSKAczę sobie...
autor: Panna Meruś
Lista utworów:
1.Korzenie
2.Myśl a słowa
3.Dwie góry
4.Gdzieś na szczycie
5.Zmierzając na koniec świata
6.Los
7.Supersoniczny czas
8.Zanim czas splunie nam w twarz
9.Z rękami w górze
10.Dzień
11.Revolution
12.Okruchy dnia
13.Sunrises
14.Na skrzyżowaniu
15.Zanim czas...(Wersja 2006)
16.Korzenie (Wersja 2006)
RECENZJA UDOSTĘPNIONA PRZEZ:


|