- - - - - - - - - - - - -
RRR.COM.PL

Strona Główna
Reggae Newsy
Koncerty
Fotorelacje
Recenzje
Forum RRR

- - - - - - - - - - - - -

ARTYŚCI
Polska
Świat

- - - - - - - - - - - - -

ENCYKLOPEDIA
Reggae Słownik
Reggae Rastafari
Bob Marley
Dready
Jamajka
Etiopia
Bębny
Czytelnia

- - - - - - - - - - - - -
SERWIS
Nasze Patronaty
Youtube RRR
Redakcja RRR
Napisz do nas
Reklama
Polecane Strony

- - - - - - - - - - - - -

RRR.COM.PL
Copyright:
PiotRAS & Izabella

DUP! „Session In Something Like Studio”

Nie ma na tej płycie hitów, zapadających w pamięć melodii ani wymyślnych miksów. A jednak jest coś, co sprawia, że słucham jej z ogromną przyjemnością. To muzyczne i techniczne odwołania do najbardziej klasycznych nagrań mistrzów, zrodzonego na Jamajce dubu.

Za projektem DUP! stoją muzycy związani wcześniej, lub obecnie, z takimi składami jak Tumbao, Managga, Bakshish i Paprika Korps. Na szczęście trudno doszukać się w tym materiale podobieństw do ich poprzednich składów. Owszem, „Ukłony dla Kluczborka” brzmią nieco Bakshishowo, ale prawdopodobnie tak właśnie miało być. Granie pod nowym szyldem jest zupełnie innym spojrzeniem na muzykę. Oto bowiem rodzimi artyści zafascynowani Kingiem Tubbym i jemu podobnymi, postanowili spróbować swoich sił w tej wydawałoby się już niemodnej materii. Idąc pod prąd trendom spod znaku dancehall i raggamuffin pokazują, że to, co klasyczne i „stare” też może podobać się młodym pokoleniom. „Świąteczna ramówka TVP”, „Zalany sąsiad”, „Ping-pong z królową Anglii” – jeszcze żadna polska formacja reggae nie wymyśliła takich tytułów. Medal jednak dla tych, którzy treści takowych doszukają się w muzyce! A ta nie pozostawia słuchacza obojętnym. Kiedy włączyłem „Session In Something Like Studio” po raz pierwszy, zacząłem wychwytywać różne linie melodyczne i efekty, dopasowując je do znanych mi dubowych produkcji Black Uhuru, Sly & Robbie, czy wspomnianego już Tubby’ego. Gdzieniegdzie słyszałem Zion Train, może i Alphę & Omegę… Szybko jednak zrozumiałem że dub rządzi się swoimi prawami i pewne analogie są nie do uniknięcia. Werbel, pobrzmiewające gdzieś w tle pianino, pogłos na gitarę rytmiczną… Przecież gdzieś już to słyszałem. Ale nie ma to żadnego znaczenia. Piękno dubu polega właśnie na tym, że możesz odkryć w nim stare, ale i dołożyć coś nowego, od siebie… I taka właśnie jest płyta DUP! Nie udawana, klasyczna w swej formie i… pionierska zarazem. Szkoda tylko, że taka krótka. Ja już czekam na kontynuację.



PiotRAS