|
START


MUZYKA





RASTA i REGGAE







BOB MARLEY





INNE










Copyright: PiotRAS
|

DiM "Same dobre wiadomości"
Wydawca: Agora
Chyba
tylko muzycy zespołu potrafią rozszyfrować magiczny skrót DiM prawidłowo. Dusza
i Mercedes? Dusza i Mercik? Dusza i Muzyka? Interpretacja zostaje otwarta.
Jednak zespół po niespełna 8 latach istnienia pod tym skrótem zaszczycił nas
wreszcie krążkiem.
Po występach na Winter Reggae i
wydaniu akustycznej płyty tylko dla znajomych, wielbiciele muzyki Śmierci
Klinicznej doczekali się wreszcie longplaya. Fani mogą być jednak zawiedzeni,
ponieważ zespołów tych (DiM i ŚK) nie można ze sobą łączyć pod względem
muzycznym. Chociaż z drugiej strony i oni znajdą tu coś dla siebie (o tym można
przeczytać w niezwykle ciekawej książeczce załączonej do płyty, a której treść
stanowią głównie wywiady z muzykami).
Wróćmy jednak do płyty, która już na starcie mile zaskakuje. Cena – przystępna.
Na płycie zaś aż 18 utworów, trwających łącznie około 64 minuty. Początek płyty
nastawia słuchacza na raczej punkowe teksty okraszone łagodnym brzmieniem. Nic
bardziej mylnego. Płyta pomimo punkrockowej nuty skłania się bardziej do reggae/ska.
Kolejny numer o niezwykle przyjemnym dla ucha, pulsującym brzmieniu, zostawia w
pamięci tekst „I zamienia buca w wielkoluda”. Kolejny na liście, odtworzony w
nowej wersji, stary utwór ŚK gdzie czuć typową punkową nutę, nie zapominając o
przyjemnych dla ucha przerwach. Potem następuje kilka wypełniaczy, które z
brutalną dozą ironii opisują mentalność współczesnego społeczeństwa. A dalej?
Dalej DiM zapada nam głęboko w ucho i aż żal kiedy płyta się kończy. Na płycie
odtworzono kilka starych utworów, które w nowej oprawie nabierają całkiem innego
charakteru. I tak pomimo dość osobliwego początku „Protection/Generation” po
chwili dostajemy odżywczą dawkę pozytywnych nut.
Wydaję mi się że takie utwory jak „Same Dobre Wiadomości”, „Protection/Generation”
a także „Nienormalny Świat”, „Amerykański Sen”, „Władza” i „Asy z Klasy” mogłyby
wylądować bez obaw na listach przebojów i utrzymywać się tam dla przyjemności
słuchaczy. Ale tak, jak za czasów ŚK, tak i dziś niewielu ludzi w pełni zrozumie
płytę. Wielu zadowoli się piracką kopią, żyjąc w nieświadomości, że książka i
płyta stanowią nierozłączną całość. Tu jedno wyjaśnia drugie. Do płyty z wielką
przyjemnością wraca się po czasie (miałem okazję to sprawdzić pisząc tą recenzję
na raty). „Same dobre wiadomości” zdecydowanie polecam.
Grabarz

|