Po
tym jak „Habakuk zwolnił tempo” na krążku „4life” nie spodziewałam się, że
zaskoczy mnie po raz kolejny i to w tak krótkim czasie. A jednak!
Najnowsza płyta „A Ty siej” narobiła niemałego zamieszania
jeszcze zanim trafiła na półki sklepów muzycznych. Ekipa spod Jasnej Góry
zmierzyła się bowiem z piosenkami barda Solidarności – Jacka Kaczmarskiego. W
ten sposób dyskusja rozgorzała. Pojawiły się wątpliwości czy płyta powinna
ujrzeć światło dzienne i czy Habakukowi uda się konfrontacja z legendą. Udało się.
Szczęśliwie w marcu krążek ukazał się i szybko podbił serca nie tylko tych,
którzy kochają reggae.
Pulsujący rytm reggae okazał się doskonałym tłem dla ważnych słów. Teksty Jacka
Kaczmarskiego są wciąż aktualne, a dzięki nowym aranżacjom zaproponowanym przez
Habakuka znów goszczą w odbiornikach radiowych, dzięki czemu młodzi ludzie mają
okazję się z nimi zapoznać. Na płycie znalazło się trzynaście piosenek. Na
szczególną uwagę zasługują między innymi: "Źródło" i najdłuższa na płycie, bo
trwająca aż 9 minut i 19 sekund "Modlitwa o wschodzie słońca". Gościnnie pojawia
się tutaj córka barda – Patrycja Kaczmarska, której delikatny głos ciekawie
kontrastuje z szorstkim wokalem Wojtka Turbiarza. Również w innych nagraniach
pojawiają się wokale kobiece, które pobrzmiewając gdzieś w tle dodają utworom
subtelności. Przejmujący kobiecy krzyk wyraźnie słychać w utworze o takim
właśnie tytule. Jest rozdzierający i niezwykle piękny. Płytę zamykają legendarne
„Mury”, które zostały nieco pozbawione patosu znanego z wersji oryginalnej.
Szkoda, że nie udało zamieścić na krążku, tak jak planowano na początku, wersji
z
melodią "Get Up, Stand Up" Boba Marley'a. Ciekawe byłoby to pośmiertne
spotkanie ludzi tak różnych i tak podobnych. Walczących za pomocą muzyki o to,
co dla człowieka najważniejsze.
Na płycie pojawia się wielu gości, którzy urozmaicają ją pod
względem muzycznym. Jednocześnie cieszy fakt, że wyraźnie wyczuć można "ciężki"
styl "habakukowy". Niestety zawiodły mnie utwory wykonywane przez Muńka
Staszczyka. Zwłaszcza „Karmaniola” wydaje się być zaśpiewana dość niedbale i od
niechcenia. Płyty słucham jednak z wielką przyjemnością, delektując się wielkimi
słowami w pięknej i oryginalnej oprawie.
Izabella