Martin Jondo,
półkrwi Koreańczyk i Niemiec, pomimo iż nagrał dopiero jedną płytę,
należy do najbardziej wyrazistych postaci na europejskiej scenie reggae.
Swoją popularność zawdzięcza wokalno kompozytorskim umiejętnościom i
przyjaźni z Gentlemanem, który dał mu szansę zaistnienia na największych
scenach kontynentu.
Jako 14 latek zafascynował się Rastafari i zaczął zgłębiać takie tematy jak religia,
filozofia życiowa i muzyka.
Na północnym krańcu Berlina, gdzie kończy się sztuczna granica pomiędzy
wschodem i zachodem, znajdują się tereny praktycznie nietkniętego
krajobrazu. Tam właśnie młody Martin, z gitarą w ręku, wyrusza na opuszczoną
leśną polanę i zaczyna grać... reggae. Tam też szuka swoich korzeni i znajduje je.
Azjatycka transcendencja, religijny mistycyzm i polityczna walka o
wolność – to właśnie charakteryzuje Martin’a Jondo.
W 2002 roku, mając 20 lat, Martin
poznaje Gentlemana, który zaczyna swoją niesamowitą karierę płytą „Journey
To Jah”. Gentleman jest zafascynowany głosem młodzieńca i oferuje mu
dołączenie do trasy koncertowej, promującej nowy krążek. Martin jest w
siódmym niebie. Podczas trasy sprzedaje koszulki, a w czasie występów
jest każdorazowo zapraszany na scenę, by zaśpiewać razem z Gentlemanem.
To wtedy Martin Jondo po raz pierwszy wykonuje na żywo utwór Rainbow
Warrior – który napisał siedząc na trawie na północy Berlina, nie
wyobrażając sobie wtedy, że kiedyś wystąpi na koncercie w wielkiej hali.
Po powrocie z tras i festiwali,
realizuje swoje plany, pisze teksty, nagrywa utwory – jego kariera jako
kolejnego wielkiego wokalisty reggae w Niemczech zaczyna stawać się
realna. Ale Martin Jondo ma swój pomysł i kroczy swoją własną ścieżką.
Chce pracować niezależnie, chce komponować i pisać własne piosenki,
zamiast śpiewać na jamajskich riddimach. Decyzja odejścia z
Bushhouse-Camp była podjęta z ciężkim sercem, ale nie była to decyzja
przeciwko swojemu przyjacielowi Gentlemanowi.
Po powrocie do Berlina, Martin jest
załamany, nie ma managementu, nie ma producenta, nie ma wytwórni
płytowej – jest tylko muzykiem który chce robić muzykę i chce w pełni
wykorzystać swoją szansę. Niedługo stracone kontakty zamieniły się w
przyjaciół i bardzo produktywny team. Młoda berlińska wytwórnia
Homeground – Records, wydała pierwszy album Martina Jondo – Rainbow
Warrior. Z początkiem 2005 roku rozpoczęli nagrywanie Echo & Smoke.
Martin jest niesamowitym szczęściarzem, że znalazł takiego producenta
jak Kraans de Lutin. Razem stworzyli jego brzmienie i unikalną wibracje
w Phlexton Studio w Berlinie. Błyskotliwy i twórczy de Lutin i
utalentowany autor tekstów i wokalista Martin Jondo od samego początku
bardzo do siebie pasowali. I to dało się poczuć od samego początku –
zaczęło powstawać coś naprawdę wielkiego.