- - - - - - - - - - - - -
RRR.COM.PL

Strona Główna
Reggae Newsy
Koncerty
Fotorelacje
Recenzje
Forum RRR

- - - - - - - - - - - - -

ARTYŚCI
Polska
Świat

- - - - - - - - - - - - -

ENCYKLOPEDIA
Reggae Słownik
Reggae Rastafari
Bob Marley
Dready
Jamajka
Etiopia
Bębny
Czytelnia

- - - - - - - - - - - - -
SERWIS
Nasze Patronaty
Youtube RRR
Redakcja RRR
Napisz do nas
Reklama
Polecane Strony

- - - - - - - - - - - - -

RRR.COM.PL
Copyright:
PiotRAS & Izabella

ALPHA & OMEGA

Swój debiutancki album “Daniel In The Lions’ Den” pochodząca z Londynu Alpha & Omega wydała w 1990 roku. Projekt ten pchnął do przodu cały styl nowo powstałych, typowo brytyjskich wykonawców bazujących na muzyce roots z Massive Attack, trip-hopem oraz jungle na jednym krańcu oraz rave, On-U Sound i projektami ambient jak The Orb na drugim. Pomiędzy nimi wszystkimi znajdują się ciężkie dźwięki samych Alpha & Omega, których muzyka pomaga zdefiniować nowe terytorium. Często wręcz niesamowite wykorzystanie przez nich klawiszy, melodyki, i efektów studyjnych dodaje ich muzyce subtelności rzadko spotykanej w muzyce współczesnej. W obrębie tych hipnotyzujących dźwięków odnajdziesz przekaz bez słów - tu każdy fragment jest tak samo ważny i przykuwający uwagę jak te stworzone przez ich jamajskich mentorów. Podczas gdy dźwięki produkowane przez Alpha & Omega mogły być kilka lat temu celnie określone jako “niespokojne, surowe i nieskruszone”, w tym co robią obecnie dodatkowo tkwi własna wypracowana stylistyka oraz silne poczucie celu. Siła napędowa tkwiąca za ich ciężkimi rytmami jest nienasycona. Duet odpowiedzialny jest za najbardziej przekonujący dub pierwszego świata. Ich mix jest zawsze gęsty i klaustrofobiczny ale w dobrym znaczeniu – bass i bębny tną poprzez dym z melodyjną dokładnością a wspierające je elementy unoszą się w mixie niczym kumulusy i pustynny wiatr.

ALL-MUSIC GUIDE / John Masouri

WYWIAD

Jak doszło do utworzenia Alpha And Omega?

Przedstawiono nas sobie w portowym mieście Plymouth w południowo – zachodniej części Anglii – Devon. Od razu zaczęliśmy nagrywać na małym, czterośladowym magnetofonie kasetowym. Christine grała na basie, John na melodyce i bębnach a klawisze i komponowanie były wspólną sprawą nas dwojga. Nagrywaliśmy przez kilka lat zanim cokolwiek wydaliśmy (najpierw same numery instrumentalne – dopiero potem pracowaliśmy z wokalistami). Zbudowaliśmy nasze brzmienie i poczucie własnej wartości i zamiast czekać na jakąś firmę płytową która zechciałaby nas wydać, sami wypuściliśmy na winylu nasz pierwszy album “Daniel In The Lions’ Den”. Sprzedało się go na tyle dużo, że mogliśmy zrobić kolejny. (“Daniel In The Lions’ Den” został później wydany przez Greensleeves Records razem z płytą “King & Queen” na podwójnym CD).

Jak zdefiniowalibyście dub a w szczególności wasze dokonania?

Nasz rodzaj dubu jest ekspresją duchowych przeżyć. Brytyjski dub jest oczywiście zainspirowany jamajskim, lecz w chwili obecnej, choć ogólne wrażenia są uniwersalne, można odkryć w nim brzmienia obecne tylko tutaj. Można dubować na różnych poziomach – my preferujemy głębokie, medytacyjne, surowe brzmienia.

Stwierdziliście, że Waszym ulubionym albumem jest “Watch and Pray” - dlaczego?

“Watch And Pray” z utworami takimi jak “Rastafari” czy “Wicked Man Drop” był pierwszym albumem, który tak naprawdę ukazywał nas w takim brzmieniu, jakie chcieliśmy osiągnąć.

Numer “Wicked Man Drop” ma lekko orientalne zabarwienie. Podobnie rzecz się ma z “Sharu Att Our Aunt” z “King & Queen” oraz ”Yemenite Chant” wydany na singlu oraz płycie “Almighty Jah”. Skąd takie dźwięki i co myślicie o eksploracji innych muzycznych źródeł?

To pytania trudne do odpowiedzi ale ogólnie mówiąc zawsze byliśmy zainteresowani i zainspirowani muzyką, która wyraża duchowe wibracje – obojętnie skąd pochodzi. Czuliśmy, że brzmi to dobrze w zestawieniu z naszym dubem a wtedy dźwięki hinduskie czy arabskie w dubie były bardzo eksperymentalne. Jesteśmy otwarci, nigdy nie wiemy co znajdzie się na naszych wydawnictwach w przyszłości.

Nakładanie słów na podkłady dubowe to również cecha sound systemów. Czy możecie podsumować swoje doświadczenia związane z tą sceną a w szczególności waszą współpracę z Jah Shaka Sound System od czasów kiedy dostarczyliście mu pierwsze dub plate’y?

Christine zwykła chodzić na Shaka Sound i był on dla nas dużą inspiracją. Na jego imprezach atmosfera jest bardzo budująca. Kiedy więc pierwszy raz zagrał nasz numer (“Pure And Clean”), byliśmy bardzo szczęśliwi. Bardzo podobało nam się nasze brzmienie na jego sound systemie i to, że wszyscy tańczyli i krzyczeli.

To dało nam poczucie pewności, doładowanie którego potrzebowaliśmy i które inspirowało nas do dalszego tworzenia muzyki. Wytłoczyliśmy trochę dub-plate’ów z “Pure And Clean” i innymi numerami dla Shaki, daliśmy mixy innym sound systemom takim jak Aba-Shanti-I, Supertone HiFi, Sound Iration, Boomshakalacka Sound.

 

Wasza ostatnia składanka “Sound System Dub” była wydana przez R.O.I.R. Jak doszło do spotkania z Neilem Cooperem prowadzącym tą wytwórnię?

Nawiązaliśmy kontakt z R.O.I.R. poprzez Skiza z Wordsound, który napisał do nas ze Stanów i stąd to wszystko wyszło. Fajnie było mieć wydawnictwo w Stanach i mamy nadzieję na więcej (“Dub Magic”, “Mystical Things” oraz “Dub Philosophy” już się tam ukazały!).

Wydaliście album z The Iries. Czy możecie powiedzieć nam o tym i czy macie plany dalszej współpracy z innymi niemieckimi grupami?

The Iries skontaktowali się z nami i zaprosili nas do Hamburga. Pojechaliśmy tam w zimie 1994 i pracowaliśmy (w przerażającym zimnie!) produkując numery na płytę “The Signs”, udzielając wywiadów, spotykając różnych ludzi związanych z muzyką w Niemczech. Była to przyjemna wizyta i fakt takiego zainteresowania w Niemczech tym co robimy był bardzo nakręcający.

W różnych hamburskich studiach zmiksowaliśmy numery The Iries na stronę A, a następnie wyprodukowaliśmy stronę Alpha and Omega w naszym Roaring Lion Studio w Anglii. Jesteśmy chętni do współpracy z innymi niemieckimi grupami w przyszłości.

Opowiedzcie o swojej pracy z Dub Judah oraz Waszym słynnym Roaring Lion Studio?

Christine zna Dub Judah od wielu lat. Zawsze szanowaliśmy to co robi i chcieliśmy z nim pracować. Zgodził się przybyć do naszego studia w Devon i dograć swoje wokale do podkładów z naszego poprzedniego albumu “ Watch & Pray”.

Wydaliśmy to jako album “Almighty Jah” – album, z którego jesteśmy bardzo zadowoleni. Jesli zaś chodzi o Roaring Lion Studio - jest to dla nas wyjątkowe miejsce, bo nagraliśmy tam większość z naszych pierwszych 10 albumów. Mieści się w Plymouth, blisko Dartmoor i morza a to z pewnością miało wpływ na naszą muzykę. Teraz tworzymy w sercu Londynu, dzika przyroda wydaje się być daleko, ale na swój sposób jest to dobre.

A&O zremixowało utwór Bomb The Bass – “Darkheart”. Czy myśleliście o kolejnych mixach?

Tak, zawsze chcieliśmy robić remixy dla innych, sprawia nam przyjemność przemycanie naszego brzmienia do muzyki innych ludzi, choć czasami adaptacja czyjejś muzyki może być trudniejsza od tworzenia od początku samemu. Dużo radości sprawiła nam praca nad “Darkheart” Bomb The Bass, miksowaliśmy to w studio Island – The Fallout Shelter.

Alpha and Omega pracowało jeszcze z The Disciples, Nishka, Daddy Teacha, The Exile itp. Jakie macie odczucia związane z tą współpracą?

Zawsze miło jest pracować z innymi twórcami roots, takimi jak The Disciples. Pozwala to stworzyć coś szczególnego, wyrastającego na bazie wzajemnych inspiracji. Zawsze pracowaliśmy z różnymi wokalistami a to dodaje naszej muzyce inny aspekt. Nishka, będąca jedną z niewielu wokalistek z Plymouth, bardzo dobrze pasowała do naszej muzyki. Co jest w tym fajne to fakt, że szykujemy nasze podkłady jako skończone numery a później jako bonus różni wokaliści dogrywają do nich głos, co nadaje im nowy wymiar.

Czy czujecie się blisko związani z kimkolwiek poza wyżej wymienionymi (obojętnie czy ma to związek z dubem czy nie)?

Wszyscy muzycy roots są dla nas wyjątkowi, zainspirowało nas też wielu operatorów sound systemów, wokalistów i producentów. Ale jeżeli mielibyśmy wybrać jedną inspirację, byłby nią wielki Lee “Scratch” Perry. Doceniamy również inną muzykę od hip hopu do Van Morrisona!

Design i ikonografia okładek waszych albumów autorstwa Josanne idealnie pasuje do waszej muzyki. Powiedzcie coś o tym.

Pierwsze okładki były czarno - białe po części z powodów finansowych, ale dojrzeliśmy do zaakceptowania takiego stylu. Obecnie jednak posługujemy się już kolorową szatą graficzną.

Lubimy nasze obrazki religijne a Josanne tworzy je na swój własny sposób. Zrobiła większość naszych okładek począwszy od drugiego albumu aż do chwili obecnej i ich wygląd stał się cechą wspólną naszych wydawnictw.

Na koniec, co myślicie o obecnym odrodzeniu dubu i ponownym jego uznaniu?

Chcemy aby dub podobał się ludziom, ale nie chcemy aby się skomercjalizował jeśli oznacza to zmianę jego podstawowej wibracji. Czasem mówi się, że ten nowy dub jest kopią jamajskiego dubu z lat 70-tych. My jednak uważamy, że jest to ewolucja i nowy odłam roots reggae począwszy od lat 90-tych aż dalej w przyszłość!

Wywiad z Apha & Omega przeprowadzony dla francuskiego pisma “Octopus” przez Laurenta Dioufa. Nadesłał MAKEN

<<< WSTECZ