PARALIŻ BAND - POZNAŃ - 7. 01. 2005
Paraliż
Band zagrał reggae miłe, łatwe i przyjemne. Zachwyciła skala
głosu charyzmatycznego wokalisty, którą dał nam poznać śpiewając
„1865” zespołu Third World... Przyjemny bujający rytm kołysał
całą salą, za wyjątkiem...samego zespołu. Wokalista zdawał
się bawić w teatr, skutecznie skupiał na sobie uwagę naśladując
ruchy Boba. Mimo wszystko wyglądało to prawdziwie i chyba takie
było. Śmiem twierdzić jednak, iż nadmierna charyzma wokalisty
uśpiła nieco zespół. Myślę też, że artyści nie
wykorzystali w pełni możliwości bębnów (conga) i
przeszkadzajek, które przecież tak ożywiają muzykę. Koncert
był jednak miłym oddechem po przepychankach mających miejsce
wcześniej na Habakuku, o których już pisaliśmy. Tym razem
nikt nikomu nie przeszkadzał, nogi same rwały się do tańca a
serduszka biły spokojnie w rytm reggae. -Izabella-
Foto: IZABELLA