Tydzień po Reggae na Piaskach w Ostrowie Wielkopolskim, ekipa RRR odwiedziła Jastrzygowice - małą wieś na opolszczyźnie. To tu właśnie w tym roku zorganizowano piątą edycję festiwalu  NIE ZABIJAJ, na którym to dane mi było być po raz pierwszy i pewnie nie ostatni, ale... No właśnie, o tym "ale" powiem za chwilę. Tymczasem słów kilka o imprezie. Działo się sporo: 3 sceny, ponad 30 zespołów i około 5 i pół tysiąca widzów. Jeśli do tego dodać niezłą pogodę, rysuje nam się obraz super festiwalu. I pewnie takim by on pozostał w mojej pamięci, gdyby nie pewne okoliczności (także przyrodnicze) które nas na miejscu zastały. Noc była zimna, ciepłego kąta w promieniu kilku kilometrów nie było, a za rozgrzewającą herbatą trzeba było czekać w kolejce (do jedynego dostępnego stoiska !) około 30 minut... Czekać trzeba tez było na występy, które na dużej scenie mocno się opóźniały. Zespoły instalowały się nieskończenie długo, by potem dać koncert składający się z kilku numerów (hmmm...) Mała scena borykała się z problemami technicznymi a na koniec jej problemem stał się brak słuchaczy, toteż ostatni "w kolejce" grali dla 3. (słownie: trzech) osób... szkoda. Niedużo było też ToiToi-ków. Kilka ustawionych w pobliżu sceny nie wystarczało. Aby zrobić to i owo, trzeba było znów swoje odstać.. Niewielu wytrzymało, toteż potrzeby załatwiano "w krzaczki". Kolejne nerwy przychodziły jak człowiek zgłodniał. Nie dość że znów kolejka, to jeszcze jedzenia co chwilę brakowało i trzeba było obejść się smakiem. Coś jeszcze? Kurz! No ale tak to jest, jak trzeba tańczyć po świeżo skoszonym polu. Czy jednak było aż tak źle? Nie! Na szczęście o wymienionych niewygodach można było zapomnieć w trakcie występów. LION VIBRATIONS, DUBSKA, HABAKUK, KONOPIANSI, FARBEN LEHRE i inni dali niezłego czadu. DAAB rozgrzał porcją sprawdzonych hitów, wymieszanych z Marleyowskimi szlagierami (No Woman No Cry, Iron Lion Zion, Exodus) a TABU (szkoda że nie na dużej scenie) promowało swój cieplutki, przebojowy krążek (oj warto kupić:). Komu mało było muzyki na żywo, mógł zaopatrzyć się w CD-ki i kasetki. Sprzedawano też wszelkie regowe koszulki, torby, berety... i setki innych trójkolorowych gadżetów. Jeśli tyle samo stoisk oferowałoby także coś "na ząb" oceniłbym imprezę lepiej, niż kilka zdań wcześniej. Ale nic straconego. W głowie organizatora już są pewnie pomysły na kolejne (lepsze) NIE ZABIJAJ. Zatem, do zobaczenia za rok! / PiotRAS

NA SCENIE (na zdjęciach LION VIBRATIONS, DUBSKA, TABU, DAAB, HABAKUK, scena soundsystemowa)

OBOK SCENY

Publikacja zdjęć tylko za zgodą autorów RRR.

www.rrr.prv.pl