JULIAN MARLEY - WARSZAWA, CDQ 23.04.2004.
Kilka miesięcy oczekiwań. Setki razy przesłuchane płyty Juliana i wreszcie jesteśmy w Warszawie. Dla mnie - słuchającego reggae od 15 lat - to nie tylko koncert, to prawdziwe święto, dzień wyjątkowy. Dla Izy jest to okazja by swoją reggae'ową przygodę rozpocząć naprawdę mocnym uderzeniem... Szukamy Domu Kultury. Ta ul. Burakowska jakaś dziwna. CDQ jak nie widać, tak nie widać. Po bojach z mapą i minięciu kilku, conajmniej dziwnych miejsc docieramy. No tak... Można było od drugiej strony. Ale co tam, jesteśmy! Teraz jeszcze godzina czekania - bo wpuszczają od 20.00. VAVAMUFFIN próbuje. Docierają do nas pierwsze bujające dźwięki. Kupujemy bilety i jesteśmy. Dj gra jamajską muzę z płyt, w namiocie wszystko gotowe na koncert. JULIANA jeszcze nie ma. Podobno utknął gdzieś w drodze z Berlina. Poczekamy... choćby do rana. Vavamuffin zaczynają po 21-szej. Trzeba przyznać, że dali kopa. Słyszałem ich po raz pierwszy i mam nadzieję nie po raz ostatni. W międzyczasie dociera do CDQ Marley z zespołem. Uff.. dojechali. To już, już za chwilę ten moment. Zaczynają się instalować. Ze sceny powiewa Jamajką. Pół godziny mija i oto przedstawienie czas zacząć. Intro, dwa numery bez Juliana i długo oczekiwana zapowiedź: "From Kingston - Jamaica - JULIAN MARLEY & Uprising Band!". I wszystko stało się jasne. Zaczęło się. Radość zagościła na twarzach tych którzy dla tej jednej chwili przyjechali tu z drugiego końca Polski. Julian - najmłodszy syn Boba - nie szukał dla siebie własnego stylu. Poszedł być może najłatwiejszą z dróg - najśladuje ojca - tańcem, śpiewem nawet strojem - ale przecież nikt nie ma mu tego za złe. Tak miało być. Przyjechaliśmy wszak na Marleya. A Julian ma pełne prawo do naśladownictwa. Wszyscy bawią się wspaniale. Słyszymy "Babylon Cookie Jar", "Same Old Story" i fenomenalną swingującą wersję "One Way Train". Nie brakuje utworów Boba. "Three Little Birs", "Stir It Up", "Get Up Stand Up" i "Exodus" (tak długiej wersji jeszcze nie słyszałem). Baliśmy się, że po podróży i o tak późnej porze Julian odpuści... Nie odpuścił. Koncert trwał ponad dwie godziny. Tylko dwie godziny. To było coś! Warto żyć dla takich chwil. Zapominasz o wszystkim. Jest tylko muzyka. I Love Reggae Music! Czekamy na Ziggiego.. może kiedyś? ONE LOVE!
zdjęcia: PiotRAS
Więcej moich zdjęć z koncertu Juliana Marleya w Warszawie znajdziesz na WWW.MELODYMAKERS.DE >>>>>>

JULIAN
MARLEY SETLIST:
1. RASTA
2. BABYLON COOKIE JAR
3. LOVING CLEAR
4. SAME OLD STORY
5. LION IN THE MORNING
6. RUNNING AWAY
7. ONE WAY TRAIN
8. SUNSHINE
9. HARDER DAYS
10. BUILD TOGETHER
11. SYSTEMS
12. STIR IT UP
13. GET UP STAND UP
14. THREE LITTLE BIRDS
15. WHERE SHE LAY
16. EXODUS