FREDDIE McGREGOR, POZNAŃ - Blue Note - 04.05.2005
|
Nikt nie gra reggae tak, jak Jamajczycy. Freddie McGregor i jego zespół są przykładem na to, że przed polskimi "rastamanami" jeszcze wiele lat nauki... Muzyka grana przez BIG SHIP CREW jest łatwa, lekka i przyjemna:) I choc te słowa budzą dziwne skojarzenia, to do tego co usłyszeliśmy w Poznańskim klubie BLUE NOTE pasują jak ulał. Lekkość z jaką jamajscy muzycy wyczarowują dźwięki jest imponująca. Zanim na scenie pojawił się lider, przez kilkadziesiąt minut bawił nas jego band . Przed mikrofonem pojawiali się kolejno - gitarzysta, basista, a potem panie z chórków. Usłyszeliśmy m.in. kilka utworów Boba Marleya, które spowodowały, że niejeden poczuł się tego zimowego wieczoru jak na Jamajce. Freddie, który wszedł na scenę ostatni wywołał burzę oklasków, no i zaczęło się prawdziwe muzyczne święto. McGregor czuł się na scenie jak ryba w wodzie. Zaprezentował swoje największe przeboje, przeplatane utworami Boba. Te zaś dzień przed 60-tą rocznią urodzin Marleya brzmiały wyjątkowo. Redemption Song, War, One Love. Duch Boba gdzieś tam był. Zapewne unosił się wraz z zapachem wychwalanej przez McGregora Ganji:) Cóż więcej napisać o czymś, czego słowa nijak oddać nie mogą. To było coś. Coś, co powoduje, że po przyjściu do domu muzykę reggae kochasz jeszcze bardziej. - PiotRAS -
|
RRR.COM.PL