AFRYKA, dzień drugi. TORUŃ, 28.01.2006.
|
Godzina 18.30. Zespół TABU rozpoczyna swój występ. Muzyka ciekawa. Roots z domieszką ragga i brzmień innych. Fajnie, przebojowo. Słyszałem ten zespół pierwszy raz i wrażenia mam bardzo pozytywne. Wokalista to prawdziwy showman, gitarzysta bardzo przejęty swoją rolą a sekcja dęta w hawajskich koszulach dodawała kolorytu. Mam nadzieję jeszcze kiedyś posłuchać tego zespołu. Drugi w kolejce tego dnia był KONOPIANS. Skoczna muzyka nawiązująca do tego co grała Jamajka jakieś 40 lat temu. Ska, ska i ska okraszone jazzem a nawet dźwiękami rodem z Hiszpanii. Piosenki ... właściwie nie wiem o czym... bo wokalista prezentował specyficzny rodzaj śpiewu, wg mnie idealnie pasują do koncertowego grania. W domu, z płyty, na pewno nie byłoby już tego czegoś... ALIANS - kapela legenda i weteran Toruńskiego festiwalu to dla mnie nie odkryty ląd. Nie znam ich repertuaru a poprzedni ich koncert widziałem jakieś 10 lat temu... wtedy jednak grali zdecydowanie mniej reggae;) Po Aliansach zespół na którego występ tego wieczora czekałem najbardziej. Tubylcy z Torunia czyli PARALIŻ BAND. Jak zwykle popis profesjonalizmu i spora dawka roots music. Paraliż powoli staje się polskim Wailers. Nie dość że wokalista czerpie z Marleya ile może (np. ruchy), chórek śpiewa i wygląda jak I-Trees, to jeszcze brzmienie instrumentów staje się coraz bardziej wailersowskie (ach ta perkusja:). Zbliżała się północ. Zmęczenie zaczęło wygrywać z ciekawością. Koncert DUBERMANA wysłuchaliśmy już tylko połowicznie, z końca (coraz bardziej niedotlenionej) sali. Na LION VIBRATIONS, VAVACH i NEGRILU już nas nie było.. Pamiętając jednak inne koncerty dwóch pierwszych kapel, możemy być pewni że było świetnie jak zwykle! - PiotRAS - |
Foto: PiotRAS & Izabella 2006
PUBLIKOWANIE I ZAMIESZCZANIE ZDJĘĆ NA INNYCH STRONACH WWW TYLKO ZA ZGODĄ AUTORÓW.