|
|
|
|
|
START
Copyright: PiotRAS |
NIE BÓJ SIĘ DREADÓW - gazeta.pl Maciej Okraszewski 05-06-2006 Wbrew powszechnemu mniemaniu charakterystyczne "kołtuny" na głowach nie są świadectwem tego, że ten, który je nosi jest brudasem i się nie myje. To trudna do wykonania fryzura, o którą trzeba bardzo dbać. Jeżeli masz zamiar chodzić w dredach, warto żebyś wcześniej dowiedział się kilku rzeczach. Po pierwsze: wbrew logice lepiej nie iść profesjonalnego fryzjera - tym na ogół tylko wydaje się, że wiedzą, jak skręcić porządne "baty", a w rzeczywistości tylko zlepią włosy na lakier i po paru tygodniach dredy będą do niczego. Lepiej wybrać się do kogoś, kto specjalizuje się w takich fryzurach (zwykle są to wielbiciele muzyki reggae, nierzadko członkowie soundsystemów). Będzie profesjonalnie i dużo taniej. Ale i tu trzeba uważać na partaczy. - Każdy ma swoją technikę, ale nikomu nie polecam robić dredów u kogoś, kto je klei na miód, cukier czy klej - mówi Krzysiek Jędrzejczak, jeden z najlepszych dredziarzy w Łodzi. Jaką metodę stosuje sam? Najpierw włosy lekko tapiruje, później zaczyna je zaplatać (im więcej zbierze, tym grubszy będzie pojedynczy dred), utwardzać grzebieniem, a wreszcie charakterystycznie "skręcać". Na koniec używa jeszcze babcinego szydełka - żeby wystające włosy wciągnąć do środka. Przed wybraniem się do specjalisty trzeba się przygotować. Włosy muszą mieć co najmniej 8-12 cm długości, bo przy robieniu dreadlocków ich długość skraca się o jedną trzecią. Poza tym na kilka dni należy odstawić wszelkie szampony, a głowę myć tylko wodą: - To dlatego, że elastyczny i puszysty włos z trudem poddaje się kręceniu - mówi Krzysiek. Już po zrobieniu nowej fryzury przez ponad tydzień lepiej nie myć głowy, żeby nie zniszczyć delikatnych jeszcze dredów. Ale między bajki trzeba włożyć stereotyp, że takich włosów nie myje się w ogóle albo bardzo rzadko. - Ja płuczę je pod prysznicem co dwa dni, a latem nawet co wieczór - mówi Paulina Koprek, barmanka z Piotrkowa Trybunalskiego. Najlepiej używać do tego szamponów, które nie zawierają żadnych odżywek. Krzysiek odradza też popularne wśród niektórych szare mydło: - Można się od niego nabawić łupieżu. Warto się zaprzyjaźnić z tym, kto pracuje nad naszym wyglądem, bo z pewnością odwiedzimy go jeszcze nieraz, a już na pewno krótko po pierwszym myciu głowy, kiedy fryzurę trzeba będzie poprawić. Dredy wymagają bowiem ciągłej pielęgnacji - odrastające włosy trzeba ciągle dokręcać, a im częściej je myjemy, tym więcej musimy szydełkować na całej długości, żeby pozostały zbite i trwałe. Można to oczywiście robić samemu, ale wystarczy też odwiedzić fachowca raz na półtora miesiąca i mieć sprawę z głowy. Poza tym - jeżeli chcecie jeszcze bardziej urozmaicić swój nowy wygląd - może on wam podać namiar na kogoś, kto wykonuje specjalne ozdoby na dredy np. z miedzi, mosiądzu albo srebra. No i na koniec informacja dla zmartwionych dziewczyn - jeżeli charakterystyczna fryzura się wam znudzi, nie bójcie się, że musicie się ogolić na łyso. Wystarczy po prostu przez jakiś czas nie robić dokrętek. - Poczekałem ze ścięciem, aż miałem spore odrosty. Zostało mi kilka centymetrów "normalnych" włosów i dla nikogo mój nowy wygląd nie był drastycznym szokiem. - zdradza Karol Osuchowski, student z Warszawy. Gdzie i za ile. Oferty, gdzie można zrobić dredy, znajdziesz m.in. na stronach: http://www.rrr.udp.pl/dreadlocks.htm http://www.dreadsystem.com/dreadmakers.php http://www.reggae.zw.pl/dm.htm Fryzura kosztuje ok. 200-300 zł (w zależności od długości włosów), dokręcanie i szydełkowanie nie powinno przekroczyć 50 zł.
|
|