|
START


MUZYKA





RASTA i REGGAE







BOB MARLEY





INNE










Copyright: PiotRAS
|

DEZERTERZY Z BABILONU - POLITYKA nr 44 / 2005
"Wśród młodych
ludzi zwalnia wyścig szczurów. Zamiast ślepego pędu do kariery coraz częściej
pojawiają się dystans i kontestacja. Wróciło popularne pojęcie Babilonu,
określające zło tego świata. Śmierć subkultur ogłoszono zbyt wcześnie. Tylko że
dziś to już inny Babilon i inna kontestacja.
To się czuje w powietrzu -prof. Wojciech Burszta, antropolog; kultury,
wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. – Widzę to po moich
studentach. Jeśli decyduj się na karierę, jest to wybór bolesny i nieoczywisty.
Jeszcze kilka lat temu wchodzili w to bez żadnych wątpliwości.
Co się stało? Po pierwsze - młodym jest coraz trudniej. Studiowanie marketingu i
Zarządzania, stażowe szaleństwo czy korporacyjna aparycja już niczego nie
gwarantują. Pokusa, żeby szukać alternatywnych dróg jest duża. Bo też niewiele
do stracenia.
Po drugie-dorasta pokolenie, które n ma już żadnego odniesienia do PRL, w
najmniejszym stopniu nie wyposzczone tamtą szarością i zgrzebnością. – Są
zdystansowani, zaszczepieni na blichtr i babilońskie błyskotki, nie łykają tego
wszystkiego bezmyślnie -mówi Marcin, Gorg, wokalista grupy Vavamuffin, której
wydana w tym roku płyta stała się wydarzeniem na polskiej scenie alternatywnej.
Po trzecie wreszcie - coś przekroczyło masę krytyczną. - Budzi się świadomość,
że wszechobecna komercja to po prostu Nowa forma zniewolenia – twierdzi Maciej
Szajkowski, lider folkowej Kapeli ze Wsi Warszawa. – Otrzymała ona wyraźną
muzyczną formę. Stąd trafia do szerszej publiczności.
„Babilon upadł?"
Prawda i
kłamstwo. Dobro i zło. Jasna i ciemna strona mocy. Wreszcie Syjon i Babilon. Ta
biblijna metaforyka reggae w latach 80. z Jamajki trafiła do Polski
przez teksty takich zespołów jak Deadlock, Brygada Kryzys, Izrael. - Tamten
Babilon to była czarno-biaia sytuacja, bardzo konkretna: PRL, stan wojenny,
generał. My i oni- wspomina Tomek Lipiński, m.in. wokalista Brygady Kryzys.
- Mieliśmy świadomość, że ta retoryka może być stosowana do różnych mechanizmów
zniewolenia - i perfidnych, i aksamitnych. Tamten Babilon byt zdecydowanie
perfidny.
Kiedy upadł, jedna część kolorowej, subkulturowej mozaiki zeszła na margines i
trwała w stanie półhibernacji, druga- zdjęła kostium buntownika i rzuciła się w
nową rzeczywistość. „Staliśmy się dodatkiem do naszych wizytówek, którymi się z
lubością obdarzamy. Króluje specyficzny typ konwersacji: pełen dowcipu,
półsłówek, dystansu, ironii, nie poruszający żadnych drażliwych kwestii. Jeśli
trafi się ktoś, kto stosuje normy moralne w swych rozważaniach, to patrzy¬my
na niego z uśmieszkiem politowania, jak na zadziwiający relikt" - pisali Paweł
Bravo i Marcin Meller w eseju „Wizytówka dezertera", publikowanym w „Gazecie
Wyborczej" w 1994 r.
W kolejnej generacji, mówiąc w dużym uproszczeniu, mapa subkultur pękła na pół.
Podzieliła się na przegranych (dresiarze, blokersi} - oscylujących na granicy
patologii, i wygranych (techno, kultura klubowa] - całkowicie hedonistycznych i
bezideowych. Wreszcie media powołały generację Nic, pokolenie pustki. Wyglądało
na to, że subkultury umierają śmiercią naturalną.
- Dziś widać powrót ducha kontestacji wśród młodzieży inteligenckiej – twierdzi
prof. Burszta. - To odpowiedź na kult pieniądza i dominującą kulturę w stylu
mydło, powidlo. Są tym znudzeni, zmęczeni, szukają odrębności. Przy czym pojęcie
subkultury jest tu niewystarczające. To raczej renesans zjawisk niszowych:
małych, niekomercyjnych klubów i festiwali, zespołów, które powstają z
założeniem, żeby nie skończyć jak
supergrupa.
Według prof. Burszty, tę ewolucję da się opisać prawem Hansona, który
sformułował je obserwując emigrantów: pierwsze pokolenie trafiające do nowego
świata żyje łącząc cechy starego i nowego, drugie odcina się od korzeni, a
trzecie próbuje rekonstruować tradycję. - Coś takiego właśnie się dzieje.
Korzenie dzisiejszych zachowań tkwią w kontrkulturze i to się będzie nasilało.
Wraca naturalny bieg rzeczy, że jak człowiek ma 20 lat, to mu się świat nie
podoba.- Doświadczenie buntu i uczestnictwa w jakiejś wspólnocie jest młodym
ludziom potrzebne dla zdrowia psychicznego. Na kompromisy i tak przyjdzie czas -
dodaje Tomek Lipiński.
„To on, gruby jak baleron, to on, cholerny, tłusty Babilon"
„Babilon to słowo klucz dla całego zła, które cię otacza. Może oznaczać zarówno
aparat opresji państwowej, korporacyjnej, wyzysk, jak i głupiego buca z
klatki obok, który da ci w mordę" - pisze internauta na stronie reggaenet. To
jeden z kilku portali poświęconych rastafarianizmowi. Reggae, z nurtami ragga (z
ostrym, zaangażowanym przekazem), dancehall (bardziej rozrywkowe], roots reggae,
dub, ska, to najbardziej dynamicznie rozwijająca się dziś scena. Właśnie ukazał
się pierwszy numer pisma „Freecolours" jej poświęcony. Tegoroczne festiwale
reggae także były wyjątkowe. Ten w Ostródzie trwał trzy dni i przyciągnął zagraniczne
gwiazdy. Do Bielawy przyjechało 15 tyś. osób. Warszawskie kluby Aurora, Czarny
Lew, Nemo czy Indeks podczas koncertów są pełne.- Może część ludzi przychodzi
tylko się pobawić, ale wiem, że teksty także są słuchane - mówi Piotr Kaczor,
wokalista grupy Tabula Rasa. -Nie chcę Śpiewać o globalizacji czy polityce.
Świat trzeba zaczai poprawiać od siebie, dlatego piszę teksty o rzeczach
najprostszych. Jestem z syntetycznego pokolenia, które żyje imprezą i
hedonistycznymi sloganami. Dla mnie bardzo ważne jest, by wypowiadać otwarcie
takie słowa jak: dobro, miłość, wolność, wiara -deklaruje. To jedna z
zasadniczych różnic między buntem sprzed 20 lat i współczesnym. Ten, siłą
rzeczy, zwrócony jest także do wewnątrz. W tamtym Babilonie można było nie brać
udziału. W tym się nie da. Przeciwnik jest niekonkretny, ale jednocześnie
wszechobecny. Walka z nim to jak walka z cieniem.
- Tamten to była szara, betonowa ściana, ten to Matrix- tłumaczy Tomek Końca,
muzyk, dziennikarz radiowy i kaowiec z klubu Indeks przy Uniwersytecie
Warszawskim.-Niby jest totalna wolność, ale ludzie się gubią. Tylko przez
duchowy odlot można się odnaleźć. To jest rewolucja mentalna. Jedyna droga w
odhumanizowanym świecie. Nie tylko bunt przeciwko biedzie czy wyzyskowi, ale też
świadomość ekologicznych postaw, myślenie, że można swoimi wyborami coś zmienić,
o czymś decydować.-Babilon jest w każdym z nas – mówi Krzysztof, Reggaenerator,
zgrupy Vavamuffin. - Nie da się żyć poza systemem. To utopia.
„Jedzie
pociąg z Babilonu, zatrzymaj go, jak możesz"
W Czarnej Emilce,
nowym warszawskim lokalu środowisk anarchistycznych, spotykają się ci, którzy są
utopii najbliżej: twórcy Indymediów (sieć niekornercyjnych i niezależnych
organizacji medialnych, opartych na wolontariacie), uczestnicy akcji Food not
Bombs, którzy wydają posiłki dla biednych, punkowcy, antyglobaliści. Część z
nich mieszka w squatach, zajmowanych nielegalnie pustostanach, w których starają
się zbudować kawałek idealnego świata poza systemem. Squaty to nie tylko miejsca
do spania. Organizują koncerty, wykłady, spotkania. Obowiązuje wegetariańska
dieta i ścisły regulamin - w większości zakazane są papierosy i alkohol.
Sąuatersi pracują dorywczo: myją szyby samochodowe na skrzyżowaniach albo jeżdżą
jako kurierzy rowerowi. Chcąc nie chcąc, włączają się więc w znienawidzony
system. Tłumaczą, że to konieczne do czasu, gdy nie powstaną ich własne firmy
stosujące wymianę bezgotówkową. -Zawsze trzeba przyjąć jakieś granice
kompromisu, la na przykład nie mam problemu z braniem pieniędzy z Unii
Europejskiej jak niektórzy anarchiści - tłumaczy Asia, studentka III roku
pedagogiki - animacji kultury na Uniwersytecie Warszawskim, anarcho-feministka,
twórczyni zinów. - Nawet kupując codzienną gazetę place podatki, więc cieszy
mnie, że te pieniądze mogą do mnie wrócić i można zrobić z nimi coś fajnego. To
taki paradoks, że można dostać kasę na anarchistyczne inicjatywy. Paradoksów
jest więcej. Kiedyś warszawski squat odwiedził Japończyk, wielbiciel polskich
kapel punkowych. Mówił, że pracuje dorywczo na budowach, miał irokeza i ogólnie
wyglądał jak punkowiec, ale warszawiacy nie mogli się nadziwić, skąd anarchista
ma tyle kasy, że stać go na latanie samolotami po całej Europie. Kiedy ten sam
squat odwiedził Roustam z miasta Tumień na Syberii, nie mógł się nadziwić, jak
to jest, że polscy anarchiści latają z telefonami komórkowymi, a o koncertach
zawiadamiają się esemesami. U nich komórki mają tylko kapitaliści.
Środowisko ludzi, którzy w sposób aktywny chcą za walcz y ć z systemem, jest
dość wąskie, ale i tu widać pewien ruch. Bywa, że w Czarnej Emilce podczas
wykładów lub pokazów filmowych brakuje miejsca, by po¬mieścić wszystkich
chętnych. Internetowe strony Indymediów, które jeszcze dwa lata temu odwiedzało
kilkaset osób dziennie, dziś odwiedza 7 tyś.
„Tak, ja
padam, napadam na Babilon swoim gadaniem"
Dziś zasadą jest
raczej bunt przez zaniechanie, miękka kontestacja, małe prywatne bojkoty.
Patryk, Pajhivo, z grupy Zboże, grającej -jak sam deklaruje - najbardziej
wieśniackie country, i didżej podczas wieczorów pod hasłem radykalne disco polo,
od dwóch lat jest weganinem. Wyrzucił z diety mięso, nabiał, alkohol i kawę. Nie
używa produktów ze skóry i wełny. - Wiem, że taka postawa to kropla w morzu, ale
to moja kropla - deklaruje. - Świat komercyjny się rozrósł. Jedni łykają całość,
inni wybierają. Ja na przykład nie mam telewizora ani radia, ale komputer -tak.
Patryk pracuje jako wolny strzelec, robi projekty reklamowe. - Dyskomfort? Nie,
dlaczego. Ja lubię grafikę i animacje. Podejmując współpracę zastrzegam, że nie
będę robił reklam alkoholu, mięsa ani żadnych produktów odzwierzęcych.
Wegetarianizm i niepalenie stają się wśród młodych coraz bardziej popularne. -
To już chyba moda- mówi Tomek Końca, -Jeszcze kilka lat leniu na imprezie, w
klubie bywało kilka niepalących osób, dziś kilka palących. l tu nie chodzi o
zdrowie. Tylko żeby nie płacić koncernom
Kapela ze Wsi Warszawa została laureatem najważniejszej dla folkowców nagrody
BBC Radio 3 Award For World Music.. Odniosła sukces, koncertuje na całym
świecie. Po koncercie w Sopocie dostali propozycję: zostawcie te bałałajki,
weźcie syntezatory, nagramy pop-folk w stylu Brathanków czy Golców, to się
dobrze sprzeda. Nawet nie rozważali takiej możliwości. - W Polsce większość
artystów niesprzyjających gustom pospólstwa, ergo nieistniejących w mediach,
realizuje się poza Babilonem -mówi Maciek Szajkowski, lider Kapeli.- To wielka,
niewidzialna armia. Czasem przechodzimy na ciemną stronę, żeby Babilon zmieniać
od wewnątrz metodą konia trojańskiego.
Wśród muzyków z alternatywnej sceny nie ma zgody, gdzie są granice flirtu z
Babilonem. Jedni nie zgodziliby się na występ w klubie z selekcją, inni - tak,
bo grać warto wszędzie. Wywiad dla „Bravo" lub „Popcornu"? Dla jednych
dopuszczalna manipulacja mediami, pozwalająca dotrzeć ze swoim przekazem,
dla innych sytuacja zbyt szkodliwa. Reklama? Zależy czego. Jeśli roweru, na
którym się jeździ, albo strun, na których się gra-dlaczego nie?
- Prawda jest taka, że muzyk potrzebuje pieniędzy. Gdy je ma, może nagrać lepszą
płytę - mówi Krzysztof, Reggaenerator, z Vavamuffin.- Wkurza mnie czasem ten
etos undergroundu i opowieści starszych kolegów, jak to wcinali obierki i
nagrywali wielką muzykę.
Płyta Vavamuffln okazała się sukcesem. Sprzedali ponad 3 tyś. egzemplarzy, bez
promocji i reklamy. Krzysztof rzucił pracę w firmie usługowo -handlowej i będzie
starał się utrzymać z grania. Doświadczył już pierwszych objawów popularności.
Kiedy po koncercie jeden ze słuchaczy poprosił go o autograf, spytał ostrożnie:
jaja sobie ze mnie robisz?
„Babilon to bandyta, Babilon to złodziej"
Podział
subkultur lat 80. przypominał podział na plemiona, wrogie lub obojętne wobec
siebie. Dziś w postmodernistycznym tyglu wszystko miesza się ze wszystkim, a
ludzie unikają etykiet. Trudniej niż kiedyś to wszystko definiować i nazywać.
- Częściowo funkcjonuję w świecie związanym z komercją, dlatego mam dystans
do nazw typu alterglobalizm czy anarchizm- deklaruje Kejt, studentka II roku
kulturoznawstwa w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, zajmująca się w
Indymediach fotoreportażem.- Moje poglądy są często zbieżne z tymi ideami, ale
nie chcę się tak wyraźnie określać. Mam komórkęNokii, kupuję markowe ciuchy,więc
chyba byłabym hipokrytką.
To samo przemieszanie panuje na scenie muzycznej. Nie ma dominującego nurtu w
muzyce alternatywnej. Jest mainstream i ogromna liczba nisz poza nim, które przenikają się wzajemnie. Maciek Szajkowski, zanim został liderem folkowej
Kapeli ze Wsi Warszawa, zaczynał w formacji Antidotum grającej hardcore,
radykalną odmianę pun-krocka. Z Kapelą koncertuje czasem Reggaenerator z
Vavamuffin, które na co dzień gra reggae. Brygada Kryzys ma wspólne koncerty z
hiphopowcami. Tomek Końca organizuje imprezy breakdance country. Rzeczy
najciekawsze powstają na styku gatunków.
Kolejna trudność ze współczesnymi subkulturami polega na tym, że są bardziej
niewidoczne. Kiedyś punkowe irokezy, rastamańskie dready czy ciężka biżuteria
heavymetalowców były kolorowym dysonansem na szarej ulicy. Dziś nie tylko ciężko
kogokolwiek czymkolwiek zaszokować, trudno nawet się wyróżnić. Akcesoria
buntowników, kiedyś wyrabiane własnym sumptem, zdobywane, wymieniane i
załatwiane, dostępne są w sklepie na każdym rogu. Bardzo łatwo o obciach.
- Elementy kontrkultury są natychmiast wchłaniane przez rynek - mówi Kejt. - Na
to nie ma już wpływu. Jedyne, co czuję, to smutek, czasem estetyczny zgrzyt.
Czekam, aż na ulicy zobaczę dresiarza w arafatce.
Furię internautów z portalu reggae.net wywołała reklama sosu do makaronów, w
której pojawiła się dziewczynka w trójkolorowym rastamańskim berecie. „Babilon
lubi zgarniać wszystko co pozytywne i nalepiać na to swoją etykietkę" - napisał
jeden z nich. Lady Pank wystąpili w hiphopowych ubrankach. Arkadius włączył
stylistykę punkową do swojej kolekcji za ciężkie pieniądze. W pisemkach dla
dziewcząt pojawiają się zdjęcia ślicznych modeli z dreadami. Dlatego część
muzyków grających reggae je ścina; bo już nic nie znaczą.
- Kiedyś dready to bylo coś, pójść tak do nocnego po piwo to było wyzwanie. A
teraz wszyscy je noszą, stały się ikoną popkultury, dlatego ja wymiękam -
mówi Tomek Końca. - Odwrócenie kota ogonem ma miejsce."
JOANNA PODGÓRSKA
WSPÓŁPRACA: ANNA ZDROJEWSKA I TOMASZ MICHNIIEWICZ
ŚRÓDTYTUŁU POCHODZĄ Z TEKSTÓW PIOSENEK BRYGADY KRYZYS, VAVAMUFFIN I BASS MEDIUM
TRYNIITY
- |