START
Nowości na stronie
Reggae newsy
MUZYKA
Reggae w Polsce
Reggae na świecie
Recenzje
Koncerty
Fotorelacje
RASTA i REGGAE
Reggae i  Rastafarianizm
Dready
Jamajka
Bębny
Czytelnia
Reggae słownik
Rasta foto
BOB MARLEY
Życie i twórczość
Dyskografia
Teksty piosenek
Wywiad
Galeria foto
INNE
Download
Forum
Czat
Rasta Rodzina
Księga Gości
Linki
Autorzy RRR

 

Poznaj innych Rasta z Polski!

  

Copyright: PiotRAS

Po festiwalu - dwa dni "muzyki serc"

11 zespołów zagrało w tym roku podczas siódmej edycji Festiwalu Reggae na Piaskach. W tym roku "muzyka serc" brzmiała w Ostrowie po raz pierwszy przez dwa dni. Podwójna dawka muzycznych wrażeń spodobała się publiczności.

W poprzednich latach w niedzielę odbywał się Etno Eko Fest, jednak w tym roku organizatorzy zaproponowali inną formułę. Pierwszy dzień pozostał na koncerty polskich i zagranicznych gwiazd. Drugi dzień poświęcony został pamięci Ryszarda Sarbaka, zmarłego w zeszłym roku jednego z pionierów reggae w Polsce. Sarbak patronował konkursowi dla młodych zespołów, który odbył się w niedzielę.


"Letnie klimaty" w rytmie reggae

W tym roku można spokojnie powiedzieć, że festiwal rozpoczął się już w piątek. Tego dnia TVP 3 Poznań - jeden patronów medialnych "Reggae na Piaskach" realizowała z miejsca koncertów 45-minutowy program na żywo "Letnie klimaty". Motywem przewodnim był właśnie festiwal (więcej o tym na stronie.)

Bębny na Piaskach

Publiczność festiwalowa, głównie bardzo młoda, zaczęła przyjeżdżać do Ostrowa już od czwartku. Czekało na nią darmowe pole namiotowe, plaża nad jeziorem Piaski Szczygliczka, ośrodek z pełną gastronomią i. piękna pogoda. W sobotę po raz pierwszy od kilku tygodni nad Ostrowem pojawiło się słońce. Festiwalowe miasteczko od piątku tętniło już więc życiem i rytmami bębnów.

Różne oblicza reggae

Tegoroczny skład wykonawców był bardzo urozmaicony. Koncerty prowadzone po raz kolejny przez Piotra Owczarka z rrr.com.pl odbywały się tradycyjnie pod wielkim namiotem. Sobotnie granie rozpoczął młody zespół Majestic, który dał się poznać wygraniem festiwalu w Ostródzie. W Ostrowie zagrali cały materiał z debiutanckiej płyty "Roop reggae" - równo, ładnie, ale na wejście do pierwszego szeregu polskich zespołów grających reggae jeszcze muszą popracować.

Ten pewien niedosyt nadrobiła z nawiązką malborska Etna. To zespół, który w ostatnim czasie zrobił bardzo duży postęp. Choć mają w swoim dorobku już kilka płyt, to dopiero ich najnowszy krążek "Polityczna gandzia" namieszał sporo na polskiej scenie reggae. W Ostrowie pokazali, że nieprzypadkowo, bo ich występ to była olbrzymia dawka pozytywnej energii, która udzieliła się widowni. Piosenki takie, jak: "Niejedna rzeka" czy hołd dla FC Barcelona - "Barca" był odśpiewane przez publiczność niczym stare szlagiery. Energia i prawdziwy muzyczny dynamit. Dla wielu Etna była jednym z największych odkryć całego festiwalu - o ile można tak powiedzieć o zespole grającym już ponad 8 lat.

Wysoką temperaturę (dosłownie i w przenośni) podtrzymał koncert zespołu Konopians. Jego muzyka odbiega od tego, co zwykło się nazywać muzyką reggae. Więcej w tym pulsujących rytmów ska czy nawet calypso. Fani nie nie byli zawiedzeni, a to najważniejsze.

Zupełnie inne podejście do tekstów zaprezentowali East West Rockers. Choć trzy lata temu jeszcze prawie nikt ich nie znał, to dziś są już z pewnością jednym z najbardziej popularnych formacji w Polsce. To był jedyny zespół, który swój występ zbudował na tzw. riddimach - czyli nagranych wcześniej elektronicznych podkładach rytmicznych, przy których trzech nawijaczy z EWR - Cheeba, Grizlee i RAS Luta - dało z siebie wszystko. Do ostatniego dźwięku i ostatniej kropli potu. Jeśli już wcześniej było gorąco, to podczas występu EWR można powiedzieć, że temperatura osiągnęła punkt wrzenia. Podczas ich występu nie zabrakło kilku niespodzianek. Nieoczekiwanie na scenie wraz z EWR pojawił się niejaki Miód z duetu JAMAL. Podczas koncertu EWR z wielką ochotą rozdali kwiaty dziewczynom tańczącym pod sceną.

No, i wreszcie kulminacja wieczoru - Jah Meek. Ten rodowity Jamajczyk z dreadlockami sięgającymi daleko za plecy, choć mieszka od lat w Niemczech, to na pewno nie ma kłopotów ze swoją tożsamością kulturową. Udowodnił to również w Ostrowie, dając bardzo dobry, "energetyczny" koncert w rytmie klasycznego roots reggae. Wielka w tym zasługa jego muzycznego otoczenia: znakomitej sekcji rytmicznej Tumbao Riddim Band oraz "Marlenki" - jak widzowie natychmiast przechrzcili Marlen Johnson, która nie dość, że jest piękną kobietą, to pokazała, że potrafi znakomicie śpiewać.

Po tych emocjach spokojną pulsacją miała uspokoić publiczność Jafia Namuel, zespół określany czasem, jako najbardziej jamajski ze wszystkich polskich wykonawców reggae. Oszczędne instrumentarium w połączeniu z charyzmatycznym wokalem Dawida wywołało jednak mieszane uczucia, bo część publiczności uważała, że było w ich muzyce za dużo ostrych dźwięków. Krytycy trochę narzekali, ale publiczność wiedziała swoje więc i tak nagrodziła Jafię gromką owacją.

Konkursowa niedziela

Drugi dzień festiwalowego grania rozpoczął się już o godzinie 15.00. Wszystko z powodu części konkursowej festiwalu. 4 młode zespoły ubiegały się o nagrodę im. Ryszarda Sarbaka, zmarłego w zeszłym roku trębacza, współzałożyciela jednego pierwszych zespołów reggae w Polsce, Gedeon Jerubbaal. W tej części zagrali: Project Zion, Naaman, Natural Mystic oraz Świadomość. Wyboru dokonała publiczność, której najbardziej spodobał się występ formacji Świadomość z Darłowa. Nagrodą była markowa gitara ze wzmacniaczem ufundowana przez zaprzyjaźniony z festiwalem zespół Big Cyc, oryginalna statuetka od miasta Ostrowa Wielkopolskiego oraz wywiad w magazynie Free Colours.

Wibrujący bas

Gwiazdą wieczoru był bezdyskusyjnie zespół Inity Dub Mission. To poznańska formacja wzmocniona muzykami legendarnego Gedeonu Jerubbaal. Specjalnie na ten koncert z Kanady przyjechali byli członkowie tej formacji, wokalista Krzysztof Ruciński i gitarzysta Mariusz Nowak. To głównie dzięki nim i niesamowitemu, basowemu nagłośnieniu reggae'owe "starszaki" miały sentymentalną podróż przez piosenki Gedeonu Jerubbaal w ultra nowoczesnym brzmieniu, a młodzież usłyszała kawał znakomitej muzyki. Gdyby Gedeon istniał do dziś, to zapewne tak właśnie by brzmiał, jak na scenie w Ostrowie.

Jarosław Wardawy
------------------------------------------------------

Spoza sceny

Piknik w rytmie reggae

Opinie od uczestników i krótka wizyta na internetowych forach pokazują, że publiczność bardzo ceniła sobie znakomitą atmosferę ostrowskiego festiwalu. Uśmiechnięci, zrelaksowani ludzie, całe rodziny z biegającymi swobodnie dziećmi i bliskość jeziora sprawiły, że Ostrów na pewno będzie im się teraz dobrze kojarzył. A o to chyba chodzi.

Ach, te koguty.

Były też jednak i "narzekania". Tyle że nie na ludzi, ale na. koguty z pobliskiego minizoo, które nic sobie nie robiły ze zmęczenia festiwalowiczów, tylko piały skoro świt. Owce i kozy też zrobiły swoje. Organizatorzy, adekwatnie do "narzekań" , obiecali przeprowadzić ze zwierzyńcem poważną "rozmowę dyscyplinującą". Prace nad ustaleniem języka konwersacji trwają.

Gitara w dobre ręce

Eksplozja radości u Świadomości - tak najkrócej można opisać reakcję zespołu Świadomość na ogłoszenie wyników konkursu im. Ryszarda Sarbaka dla młodych kapel. Okazało się bowiem, że instrument gitarzysty został zniszczony kilka miesięcy temu i odtąd gra na pożyczonym. Teraz wreszcie będzie miał swoją gitarę, i to nie byle jaką. A reszcie kolegów z zespołu pozostała na "osłodę" przepiękna statuetka wykonana przez ostrowską plastyczkę Agnieszkę Lisiak.

Pan Zbyszko i kwiaty

W annałach festiwalowych zapisał się też pan Zbyszko. Ostrowski działkowicz słuchał sobie muzyczki na swojej działce i tak mu się spodobała, że zerwał naręcze pachnących kwiatów i wręczył organizatorce z prośbą, by rozdać publiczności. Traf chciał, że na scenie był zespół East West Rockers, który akurat rozpoczynał piosnkę o tym, że "każda dziewczyna to księżniczka". Kwiaty od pana Zbyszka pasowały do niej, jak ulał, więc Cheeba, Grizlee i RAS Luta natychmiast je rozdali dziewczynom tańczącym pod sceną. Wszystko absolutnie spontanicznie, ale miło, prawda?

Wegańskie problemy

Dopiero tuż przed koncertem w Ostrowie Jah Meek przyznał, że jest weganem. Weganizm to bardziej restrykcyjna forma wegetarianizmu, która odrzuca wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego. Zrobił się więc problem z posiłkiem, bo nie mógł jeść nawet posiłków wegetariańskich. Na szczęście szybko zorganizowano owoce i artysta mógł wyjść na scenę po posiłku.